Kształcenie i wychowanie – dwa elementy, które trzeba połączyć w jedność. Połączyć, aby za kilka(dziesiąt) lat nie wyć z rozpaczy nad rzeczywistością.
Z założenia powinniśmy zajmować się rozwojem człowieka i kształtowaniem jego osobowości. Pamiętać o tym, że wartości służą rozkwitowi oraz motywują go do działania. Czy zamierzone efekty osiągniemy wpajając dzieciom, że na poniedziałek trzeba przeczytać kolejną lekturę, bo pozostała spora partia materiału do końca roku? Czy efekty, rzekomo pożądane, osiągniemy, tłumacząc młodzieży, że za tydzień muszą wymienić wszystkie kraje świata wraz z ich stolicami, gdyż tego wymaga program?
Do zaangażowania się w „Szlachetną Paczkę” zmotywowali mnie uczniowie jednej z bydgoskich szkół, uznanej za straconą przez wielu mieszkańców tego miasta. „Złej i patologicznej” zawodówki. Uczniowie, którzy mimo problemów, z którymi borykają się każdego dnia, nie zawahali się powiedzieć: „Trzeba im pomóc. Mają szansę stać się lepszymi ludźmi. Zasługują na godne życie.” Jednostki spędzające w danej klasie trzy lata, ci, którzy nie widzą sensu w nauce czegokolwiek („i tak roboty nie będzie”) wzruszyli mnie dogłębnie swoją wrażliwością, chęcią dzielenia się tym, czym mogą.
Spotkania z rodzinami okazały się trudne. Pojawiały się łzy, złość, zniechęcenie. Refleksje na temat coraz częstszych postaw roszczeniowych i wstydu wynikającego z trudności zapewnienia godnego życia swoim bliskim. Na szczęście, niemal każdego dnia wylewała się ogromna chęć niesienia pomocy. Okrzyki: „Pewnie, że pomożemy!” cały czas dźwięczą w mej głowie.
Wtedy okazało się, że rodzinie można kupić flagę narodową, aby „uczyli się takich wartości, jakie występują w «Panu Tadeuszu»”. Dobitnie wyrażono, że trzeba spełniać marzenia o nowych kredkach czy piłce, gdyż brak ich realizacji czy ogromna samotność są przytłaczające – „nie może się czuć tak, jak opuszczony Baryka”. Wtedy usłyszałam: „Wie Pani, te książki nawet nie są takie złe, ale co z tego, że je przeczytam, skoro na sprawdzianie pytają o wszystkie wydarzenia występujące po kolei? Kto by to spamiętał?”.
To niesłychane, że mimo tego, co dzieje się ze współczesną szkołą, ci młodzi ludzie mają na dnie swoich serc wartości, które powinniśmy wzbudzać. Niesłychane wreszcie jest to, że lekcje je przytupują, zakopują, wreszcie chowają niemal całkowicie i sprawiają, że coraz rzadziej wychodzą na światło dzienne. Spokój pojawia się w momencie, gdy ktoś wpadnie na pomysł zorganizowania „Szlachetnej Paczki”, gdy młodzież znajdzie opiekuna, któremu będzie mogła opowiedzieć o planowanych działaniach. Jak długo ich altruizm będzie istniał, jeśli całkowicie przestanie być podpierany przez nauczycieli? Jak szybko zmieni się świat, jeśli w takim tempie będą zakopywane podobne odczucia?
Walczmy o to, co wielu uważa za skreślone. Przecież w okresie świątecznym zadanie to wydaje się łatwiejsze.