Zdarzają się momenty, w których musimy na chwilę odejść. Potrzebujemy przyzwolenia (często nie tylko swojego) na podjęcie tego kroku oraz wsparcia w poszukiwaniu nowego celu czy powrotu do tego, co już było. W jaki sposób nasze tułaczki wpływają na rzeczywistość szkolną?
Mam wrażenie, że system edukacji jest nieustannie związany z ucieczkami i powrotami niemal wszystkich osób, które są z nim związane. Co rusz oddalają się nauczyciele, strudzeni dążeniem do tego, co tak trudno osiągnąć. Uciekają uczniowie, mający dosyć nudy i schematyczności. Porzucają rodzice – „bo tak łatwiej, szybciej, z mniejszą ilością nerwów”. Zostawiają politycy, którzy nie wiedzą, w jaki sposób zaradzić problemom (bądź, co gorsza – wiedzą, ale nie potrafią lub nie chcą tego wykorzystać). Zostawia wielu, każdego dnia. Sporo z nich powraca, ponieważ okazuje się, że nadal chcą i wierzą.
Nic dziwnego, że tyle mówi się o wypaleniu zawodowym nauczycieli, znudzonych uczniach i rodzicach niezaangażowanych w proces edukacji swoich dzieci. Sytuacje te są fragmentem codzienności – elementem, który trudno będzie nam zmienić jutro, za rok czy lat pięć. Może warto, nie zapominając o stopniowym likwidowaniu problemów, pamiętać o powrotach? Przecież tak dobrze, że się na nie decydujemy. To one przyczyniają się do naprawy błędów, walki z występującymi problemami i budowaniu nowych, często silniejszych, relacji.
Kilka dni temu Oskar przyznał, że już nie będzie niszczył zabawek. Był przekonany, że nikt mu nie uwierzy – przecież obiecywał to już tyle razy! Tym większe było jego zdziwienie, gdy nauczycielka pogratulowała podjęcia odpowiedzialnej decyzji i zaproponowała stworzenie kontraktu, który będzie przypominał o tym poważnym zadaniu. Podobnie zdziwiła się mama Alicji, gdy – podczas rozmowy z pedagogiem szkolnym – została pochwalona za przygotowanie dziecku kanapek (przecież było to tydzień wcześniej) i pomoc w rozwiązaniu zadania z matematyki. Kobieta, uważana przez siebie za beznadziejną matkę, odbudowała w sobie wiarę i chęć do budowania relacji z córką. Udało się kilka razy, więc większa liczba sukcesów przestaje być nieosiągalna.
Podobne emocje można rozbudzić w wielu uczniach, rodzicach i nauczycielach. Nie ma znaczenia, na jakim etapie dana osoba się znajduje. Warto wracać i do tych powrotów zachęcać. Przecież dzięki temu wszystko może nabrać głębszego sensu po raz kolejny, prawda?