20 sierpnia 2011

ROBOT NA MIARĘ WSPÓŁCZESNOŚCI


Wykorzystanie wiedzy w praktyce na każdym egzaminie okazuje się piętą achillesową. Komu wreszcie uda się zaprogramować tę pożądaną funkcję?

Zajęci karierą zawodową, stawiamy coraz większe wymagania dzieciom. Pociechom, które równie często przynoszą nam wstyd przed znajomymi, jak radość. Przecież nie zawsze są perfekcyjni, nie zawsze zdobywają najlepszą posadę, nie zawsze prześcigają swoich rówieśników. Brak wyróżniania się w zmaganiach, które nieprzerwanie trwają od czasów przedszkolnych, oznacza brak sukcesu,  a w rezultacie – wielką przegraną. Może zamiast rwać sobie włosy z głowy, najwyższy czas zwrócić uwagę na prawdziwy rozwój? 

Odkrywczym nie będzie stwierdzenie, że w szkole spotyka się wiele indywidualności. Nie bardziej odkrywcze będzie również to, że staramy się je zabijać, nie pozwalając, aby w zgodzie i porozumieniu uczyli się oraz rozwijali. Dlaczego więc narzekamy na coraz gorsze zachowanie coraz młodszych dzieci często nawet kilkulatków, którzy rozpaczliwie proszą o zwrócenie na siebie uwagi, zrozumienie i szczerą rozmowę? Dlaczego narzekamy na brak zainteresowania i bierność? Czyżbyśmy widzieli nadzieję w tym, żeby Ci wrzuceni do worka o nazwie „trudni uczniowie”, rokowali jakąś nadzieją na przyszłość?

Inteligentni i pracowici, albo beznadziejne głąby. Jeśli rodzice oszczędzą nam takiego podziału, czeka on na nas w szkole. Indywidualny rozwój? Co z tego, że każdy kształtuje się inaczej? Masz to umieć i już. Nieważne, że wolisz przyglądać się renesansowym dziełom czy analizować budowę ślimaka. I matematyka, i chemia, i język polski, historia i WOS – wszystko musi być Twoją mocną stroną. Inaczej jesteś skreślony, nie zaliczasz się do grupy zdolnych uczniów. Dobry to ten, który potrafi wszystko. Systematyczny i bezkonfliktowy, aczkolwiek zaciekle broniący swojego zdania (koniecznie zgodnego z opinią nauczycieli czy rodziców). Tutaj nie ma miejsca na indywidualność.

Podnosimy więc swoje kompetencje na kolejnych kursach, szkoleniach, studiach podyplomowych. Inwestujemy czas w pracę i karierę, bo okazuję się, że mgr przed nazwiskiem nie jest żadnym wyróżnieniem. Znika gdzieś rozwój emocjonalny, tak jakby nagle przestał być ważny. Życie opiera się na nerwowej atmosferze pogoni związanej z dopisaniem kolejnego punktu do naszego CV. 

Nie ma sensu obarczać odpowiedzialnością za dzieci i ich zachowania rodziców, czy (co jest coraz popularniejsze) nauczycieli. To przykre, że na każdym kroku słyszy się negatywne opinie związane z polityką, złym programem, zbyt małą liczbą zajęć w szkołach. Nie twierdzę, że to jest idealne. Zdzieram głos, płaczę ze złości, przeklinam tych, którzy wprowadzają idiotyczne decyzje w nasze życie... a potem wracam do zapamiętywania zagadnień egzaminacyjnych, materiałów testowych, które zostaną porównane do klucza odpowiedzi. Systemu, w którym często nie ma innych ocen, jak dobrze - źle. Walczę o to, aby zaliczyli mnie do inteligentnych i pracowitych, choć w rzeczywistości wiem, że ten podział idealnie wkomponowałby się w dno śmietnika. Sprzeciw wyrażam stopniowo, drobnymi kroczkami, ostro za każdym razem obrywając po głowie. Przecież Ci bez stanowisk, głosu nie mają. Może najwyższy czas to zmienić? 

12 komentarzy:

  1. Problem poważny, ale czy nasze społeczeństwo stać, aby coś zrobić? Czasami mam wrażenie, że jesteśmy stworzeni tylko do narzekania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Do tego wszystkiego należy dodać jeszcze, m.in. brak tolerancji ( w wielu aspektach ). Bardzo często owy brak prezentują też nauczyciele, ludzie, którzy powinni WSZYSTKICH traktować równo, bez względu na czyjeś poglądy. Nauczyciel to nie zawód, to powołanie. Uczeń powinien w nauczycielu widzieć powiernika i kogoś komu może zaufać, powiedzieć wszystko, z czego nie może np. zwierzyć się rodzicom (z różnych powodów, czy to społecznych, czy też sprzeczności spojrzeń na świat). N-l właśnie , nie powinien ograniczać się do zapchania 18godz. w tyg. zadaniami z zeszytu ćwiczeń, albo podręcznika, ale walczyć o KAŻDEGO ucznia, jego zaufanie, wiedzę i próbować rozwinąć, każdy, nawet najmniejszy przejaw pasji.
    Dlatego nie zapominajmy, że nasz zawód to coś więcej niż obowiązek, to misja, którą musimy realizować.

    OdpowiedzUsuń
  3. Asiu,

    mimo wszystko uważam, że warto zwracać na to uwagę. Wśród nas jest wiele osób, które chcą działać.

    Anonimowy,

    zawód to misja, masz rację. Każdego dnia uświadamiam sobie, że misja ta - choć daje niezwykle dużo satysfakcji - jest równie bardzo trudna. Przykre, że mało nauczycieli postępuje w ten sposób.

    OdpowiedzUsuń
  4. "Odkrywczym nie będzie stwierdzenie, że w szkole spotyka się wiele indywidualności"

    To prawda. Szkoda tylko, że jedynie w filmach ( i to amerykańskich_ są takie jednostki dostrzegane, a ich talent się rozwija. Mam nadzieję, że pokolenie ludzi młodych w przyszłości zacznie zwracać na to uwagę.

    Mądra notka.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Fouks,

    najwyższy czas sprawić, aby pożądane fragmenty amerykańskich filmów znalazły odzwierciedlenie w rzeczywistości. Niestety, pokolenie ludzi młodych może mieć z tym także trudności - schematyczne studia zabijają pasję.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Może minimalnie odbiegnę myślami -> ostatnio gdzieś widziałem taki byle jaki fotoreportaż na temat tego że obecny system edukacji ma za zadanie zwalczanie wszelkiej indywidualności, wszystkich pasji uzdolnień. Według autorów ma to na celu wskazanie wszystkim jedynej właściwej drogi rozumowania.

    Podałbym link do tego ale nie pamiętam go może ktoś widział to niech wrzuci.
    W każdym bądź razie niezależnie od tego czy argumenty które tam podawano były dobre czy nie.
    Wydaje mi się że coś w tym temacie jest.
    Kiedyś łatwiej było kierować ciemnotą - dziś większość ludzi ma jakieś wykształcenie, ma jakiś swój rozum. Ale nadal można wmówić ludziom co jest właściwe i kierować ich jedyną właściwą ścieżką, ścieżką która jest wygodna dla społeczeństwa polityki kościoła itd itp.
    Dlatego ważne jest nie zatracanie w życiu poczucia indywidualności - to że jestem inny nigdy nie znaczyło że jestem gorszy :)
    Ale ja to wiem teraz trzeba to wpajać wszystkim dokoła, bo jeśli zaczniemy się podporządkowywać to nie będziemy się od siebie niczym różnić.

    Sorki jeśli pisze chaotycznie zmećzony jestem pozdrawiam
    Marcin www.kolorow-boki.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Reportaż (mimo tego, że - jak piszesz - niezbyt dobry) chętnie bym zobaczyła. Proszę o informacje, jeśli przypadkiem się gdzieś na niego natkniesz.

    Wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach - mimo wykształcenia - ludzie nie starają się wyróżniać, bo 'to, co się wyróżnia, jest złe'. Tego uczy już przedszkole, szkoła... gdy mamy 20 lat, trudno nagle zmienić myślenie. Czy wpajanie wszystkim dookoła tych informacji coś da? Chyba najwyższy czas zmienić system kształcenia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Temat bardzo ważny. Proponuję rozprzestrzeniać adres bloga - jak najszybciej. Dużo mądrych zdań. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Właśnie! Święte słowa! Ja to czasem marzę sobie w cyklu: „A gdybym ja była prezydentem”...
    Ja bym tak:
    * zrefundowała WSZYSTKIM wszystkie koszty związane z nauką (np. wyprawka szkolna, narzędzia naukowe, niektóre zajęcia...)
    * wprowadziłabym możliwość dobrowolnego i bezpłatnego uczenia się po godzinach normalnych lekcji tego, co się chce (np. muzyka czy chemia, nie wszystkich to działka, a niektórych pochłania, tak więc nie powinno być tak, że zawracasz tym głowę tym, co ich to nie obchodzi,tylko byle była ocena, a ci, którzy serio tego chcą, nie mogą, bo... nie.).
    * szafki w klasach na to, czego i tak nie używasz w domu, lub dublujesz, np. podręczniki, niektóre sprzęty szkolne... Można dublować do szkoły podręcznik np., to zrefunduje państwo. To oszczędzałoby uczniom trudu noszenia - nosiliby tylko to, co muszą!
    * niech będą różne szkoły pod względem np. zasad tj. tu nie wolno malować paznokci, chyba że np. french, a tu możesz wykazać się inwencją twórczą, bo to szkoła dla „artystów”. Itp. itd. Każdy sam decyduje, gdzie chce być - jeśli nie odpowiada mu, że nie wolno mieć kusej spódniczki, nie zrzędzi i nie męczy się w szkole, w kt. nie wolno, a idzie do tej, gdzie wolno i jest spox:)
    * niech część prac domowych będzie tak, ze nie ma za nie jedynek za nieodrobienie, ale są zadane w formie dodatkowych zajęć i ćwiczeń
    * niech w każdej szkole będzie rzetelna, fachowa pomoc uczniom i nauczycielom w kłopotach, które mają, pedagog, dostęp do numerów ważnych np. niebieska linia, łazienki czyste, sprawne i ładne...
    * niech szkoły będą ładne, przytulne, czyste - to naprawdę ważne! Ja np. zawsze miałam fobię brzydoty i burdelu - po prostu a fuj!

    No dobra, kiedy indziej resztę, to naprawdę dużo......... Pozdrówka! Będę o tym pisać bloga, od czasu do czasu... pogadamy komentami!:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubski,

    mam nadzieję, że blog, dzięki osobą zainteresowanym taką tematyką, zyska popularność.

    Karisia8rybka,

    to, co napisałaś, jest piękne, jednak prezydent chyba nie ma na to zbyt dużego wpływu (choć także w marzeniach miewam takie wizje). Czekanie na dobre decyzje rządu to zdecydowana strata czasu (spójrzmy chociaż na 'fantastyczne' działania Pani Minister). Tylko my, (nie)zwykli ludzie możemy dokonać zmian...i włączyć do codziennego życia niektóre z powyższych punktów. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie chcesz startować do ministerstwa?

    Szkoda, że tak mało ludzi nagłaśnia ten temat! Nie chcę, żeby moje dzieci uczyły się w takiej szkole, z przerażeniem obserwuję dzieci znajomych. Brakuje ludzi takich jak Ty - działaj, Kobieto, działaj!

    OdpowiedzUsuń
  12. Magduska_zz

    dziękuję za miłe słowa. Mam nadzieję, że wiele ludzi zaangażuje się w konkretne działania, uświadomi sobie problemy współczesnej szkoły i zacznie je zwalczać. Samo się nie zmieni - to jest pewne.

    OdpowiedzUsuń