Wczorajszy artykuł opublikowany przez Gazetę Prawną, wywołał burzę. Pytanie „Dlaczego Ci leniwce tyle zarabiają?!”, można było usłyszeć nawet w pojazdach komunikacji miejskiej.
Narzekanie od lat wychodzi nam najlepiej. Ponadto wpływa podbudowująco, nie wymagając przy tym intensywnego myślenia. Idealny temat na rozmowy przy kawie, podczas spaceru czy oglądania filmu. Oczywiście, ci, którzy powinni, prawa głosu nie mają.
Z przerażeniem przyglądam się zamieszaniu wokół nauczycielskich pensji. Z zażenowaniem słucham opinii o tych, którzy pracują tylko trzy godziny dziennie. Zadziwiające, że choć posada wydaje się idealna, od lat nieustannie zamykane są kolejne kierunku kształcące nauczycieli. Czyżbyśmy świadomie rezygnowali z najlepszych rozwiązań?
Praca tylko trzy godziny dziennie, ponad cztery tysiące złotych zarobków… - z takimi warunkami się jeszcze nie spotkałam. Co więcej, nie sądzę, aby to się zmieniło, jeśli chodzi o posadę nauczyciela. Aktualnie w szkole prowadzę cztery lekcje, starając się przekazać wiedzę i umiejętności prawie trzydziestoosobowej grupie. Do domu po tak krótkim czasie wracam tylko dlatego, że w szkole nie mam warunków do sprawdzenia prac, co ma miejsce niemal codziennie (może kiedyś w naszym kraju doczekamy się biurka i laptopa dla każdego nauczyciela, gabinetu, większej ilości książek – niekoniecznie tych sprzed stu lat). Do tego dochodzą konspekty, przygotowanie materiałów dydaktycznych (bez pomocy finansowej ze strony szkoły)… Okazuje się, że trzy godziny nieco się wydłużyły. Gdzie dorzucić zebrania z rodzicami, narady pedagogiczne, wycieczki klasowe...?
Kwestią, którą także warto poruszyć, są przerwy szkolne. Wiele osób się pewnie zdziwi, jednak nigdy nie były one pauzą od pracy. To czas odpoczynku dla uczniów, większej liczby obowiązków dla nauczycieli. Zapanowanie nad tym, co pociechy wyprawiają na korytarzach, nie jest łatwe. Do tego odpowiedzi na dziesiątki pytań, szybka wymiana dziennika, poprawa gazetki ściennej. Opinia „Co to za praca, skoro co 45 minut jest przerwa?”, pokazuje tylko i wyłącznie niezbyt wysoki poziom wiedzy (i nie tylko) osoby wypowiadającej ją.
W naszym państwie brakuje prawdziwych nauczycieli. Nie wnikam w to, czy kiedykolwiek oni przeważali, jednak aktualnie ich niedostatek jest zauważany niemal na każdym kroku. Kolejny raz chcemy obniżyć pensje tym, którzy w dużej mierze odpowiadają za przyszłość naszego kraju. Warto?