9 września 2011

MATURALNE KUPOWANIE

Egzamin ustny z języka polskiego wprowadzony w ramach reformy edukacji miał sprawdzić umiejętności językowe uczniów oraz dać im możliwość zaprezentowania pracy tworzonej przez kilka miesięcy. Cel, jak mówią młodzi, „całkiem spoko” – gorzej z jego realizacją.

Wpisanie w wyszukiwarkę internetową hasła „prezentacja maturalna” rozwiewa wszelkie wątpliwości, które pojawiają się u niedowiarków. Maturę zdaną na „przyzwoitym poziomie” można kupić już za 40 zł. Wystarczy znaleźć odpowiednie zagadnienie, zapłacić i poczekać na e-mail. Problemów nie stwarza także napisanie pracy na temat, którego nie znajdziemy w bazie – świetny pomysł na dorobienie nie tylko do studenckiej kieszeni, lecz także nauczycielskiej pensji.

O internetowych zasobach prezentacji maturalnych i handlu nimi wiedzą nie tylko uczniowie, ale także pedagodzy, którzy otwarcie krytykują ten sposób egzaminowania. Cóż się dziwić – to, że co roku poloniści starają się zmieniać tematy prezentacji maturalnych i kontrolują pisanie prac (w jakim stopniu – temat do dyskusji), nie oznacza, że uda nam się wygrać z internetową giełdą prac. 

Zaskakujące (może nawet przerażające) jest to, że nikt nie bierze pod uwagę wypowiedzi uczniów szkół średnich oraz absolwentów, którzy krytykują tę formę egzaminowania, uważając ją po prostu za niesprawiedliwą. Zadziwia także fakt, że części ustna egzaminu maturalnego z języka polskiego, choć obowiązkowa (z egzaminów ustnych mogą być zwolnione jedynie osoby niesłyszące), nie jest brana pod uwagę przez większość polskich uczelni podczas rekrutacji na studia. Jaki jest więc sens, aby istniała w takiej formie?                      

Hasło „Matura to bzdura” staje się coraz popularniejsze nie tylko wśród uczniów, lecz także nauczycieli. Czy kogokolwiek powinno to jeszcze dziwić? Wszak wielu z nich przyzwyczaja się do wymagań stawianych przez ludzi odpowiadających za poziom kształcenia w Polsce, a „po co robić coś ponad program”?

25 komentarzy:

  1. Temat jak najbardziej aktualny - do konca wrzesnia mamy wybrac smieszne tematy prac. Oczywiscie, wiekszosc ludzi juz kupuje, a ci, ktorzy chca uczciwie zapracowac twierda, ze nie warto. nie lubie polskiego, ale twierrdzę, że tak być nie powinno, bo to przegięcie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale co dziwne - Ministerstwo Edukacji Narodowej zorientowało się w końcu, że owa prezentacja nie ma sensu i od 2015r. egzamin ustny z języka polskiego będzie polegał na losowaniu pytań z zakresu historii literatury i wiedzy o języku. Ja swoją prezentację uczciwie zrobiłam, opracowałam (i świetnie się bawiłam! bo miałam dość nietypowy temat), ale nie było niczym dziwnym, że ktoś kupuje prezentację lub ktoś pisze ją dla abiturienta za pieniądze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Joka98,

    doskonale rozumiem Twoje zdanie.

    Anonimowy,

    nie uważasz, że zbyt dużo czasu zajęło Ministerstwu zauważanie tego problemu? Z ciekawości - jaki temat był przez Ciebie opracowywany?

    OdpowiedzUsuń
  4. Z jednej strony tak - egzamin ustny (w aktualnej formie) rzadko kiedy sprawdza faktyczną wiedzę maturzysty, a część zdających wykorzystuje jego prosty układ.

    Z drugiej jednak - Mnie to nie razi, ja sama się nieźle bawiłam (jak ktoś wspomnial juz) przy mojej prezentacji, a ponadto miałam niezłą satysfakcję. Co więcej, łatwo mi być za zmianą formy egzaminu na trudniejszy, podczas gdy ja już mam to dawno za sobą. Niech robią co chcą właściwie. Może te egzaminy "przestankowe" wcale nie były takie złe?

    OdpowiedzUsuń
  5. Moim zdaniem matura ustna z języka polskiego powinna sprawdzać umiejętność interpretacji tekstu. Powinno to wyglądać w sposób następujący:
    Delikwent przychodzi na egzamin
    Losuje fragment tekstu
    ma wystarczający czas na jego przeanalizowanie
    po czym przedstawia szanownej komisji swoją interpretację
    Oceniana nie jest zgodność jego interpretacji z interpretacją "słuszną" z podręczników, ale sposób w jaki delikwent ją przedstawi. Chodzi o to aby przekonał poprawną polszczyzną szanowną komisję, że jego wersja interpretacji danego tekstu też jest słuszna, albo chociaż do przyjęcia.
    W ten sposób sprawdzamy:
    zrozumienie tekstu,
    zdolności wysławiania się poprawną polszczyzną,
    zdolności improwizacji delikwenta

    bo przecież to egzamin dojrzałości,
    a dojrzały to taki człowiek, który potrafi poradzić sobie w zaskakujących sytuacjach, bez przygotowania półrocznego do odpowiedzi :)

    Pozdrawiam Maciej Szlagowski

    OdpowiedzUsuń
  6. Mormo,

    sądzę, że egzaminy ustne są konieczne (w ogóle konieczne są wystąpienia publiczne itp., jako nauka opanowania się, walki ze stresem i innych przydatnych w życiu umiejętności). Jednak ta forma - wydaje mi się, że 'egzamin dojrzałości' powinien faktycznie nim być, to chyba nie jest zbyt dobry moment na zabawę.

    Macieju,

    ciekawy pomysł. Dodatkowo, interpretując tekst, sprawdzamy wiedzę (kontekst historyczny, informacje o autorze i inne), a przede wszystkim odrzucamy jeden właściwy klucz odpowiedzi, więc rzeczywiście możemy poznać umiejętności ucznia.

    OdpowiedzUsuń
  7. kupowanie prezentacji jest toalnie pzbawione sensu, bo pisząc samodzielnie juz się uczymy.

    ano, dobrze.;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Za to mamy coraz więcej ludzi z maturą i magistrów i pod tym względem powoli doganiamy inne kraje Europy.

    OdpowiedzUsuń
  9. przecież sama ogłaszałaś się, ze takie prezentacje napiszesz, więc czemu teraz się oburzasz?

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozczochrana,

    masz rację, też tak sądzę, ale z drugiej strony: można kupić, pouczyć się dwie godziny i zdać, prawda?

    Anonimowy,

    szkoda, że akurat w tej kwestii doganiamy kraje Europy, jest wiele dziedzin, z których moglibyśmy czerpać inspiracje.

    Anonimowy,

    oburzania w swoim wpisie nie zauważam. Krytykuję obecną formę, która prowadzi do takich zachowań. Rozumiem zarówno strony piszące (w moim przypadku - pomagające w pisaniu), jak i te z pomocy korzystające.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kolejna ważna sprawa. Wiadomo, że oszustwo jest zle, ale nie ma co sie dziwic - ja swoją pracę też kupiłem, gdyż uznałem to (jak wspomniałaś) za stratę czasu. Dajmy nauczycielom zarobić w inny sposób, a uczniom w inny sposób pokazać swoje umiejętności!

    OdpowiedzUsuń
  12. W mojej szkole (w-wa) nawet polonistka pisze nam prace, bo widzi, ze nie mamy na to czasu, a mowi, ze przynajmniej nas zna i chce nam pomoc. nie bierze za to pieniedzy, ale wiemy, ze to nie sprawdza naszej wiedzy. matura dopiero za rok, szkoda, ze taka glupia forma pozostanie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak, myślę, że trochę długo zajęła zmiana formy egzaminu, zupełnie jakby pracownicy ministerstwa nie byli w szkole, nie odwiedzali internetu itd... A pisałam o przysłowiach ludowych o pogodzie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ta forma egzaminu to bzdura, moja córka w tym roku zdała maturę, pilnie się do niej przygotowywał, prezentację tworzyła sama, sama wymysliła jej koncepcję... i co z tego zdała na 85% - jej koleżanka prezentację "kupiła" zdała na 100%. Bez sensu jest ta forma egzaminu.

    OdpowiedzUsuń
  15. Kupowanie prac maturalnych jest spoko. Niech kupują, niech ktoś za nich pisze. Za parę lat, podczas rozmowy kwalifikacyjnej do pracy, właśnie takie osoby polegną nie pracując nad przemawianiem, przemówieniami, no i PRACOWITOŚCIĄ. A właśnie taką rolę ma matura ustna z polskiego. Już kij ze znajomością lektur, tu chodzi o wyćwiczenie czegoś, co przydaje się w życiu w ogóle.

    OdpowiedzUsuń
  16. Karol S.,

    rewolucją w stylu 'nauczyciele powinni dużo zarabiać, uczniowie zaś dużo się uczyć' chyba nic nie zdziałamy.

    Anonimowy,

    przykre, że taka matura czeka także Ciebie. Pocieszające jest to, że za kilka lat forma na ulec zmianie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Anonimowy,

    przysłowia ludowe wydają się być ciekawym tematem. Na pewno pozwolił on na wykazanie się kreatywnością. :)

    Anonimowy,

    myślę, że przykład Twojej córki pokazuje, że forma ta jest beznadziejna.

    OdpowiedzUsuń
  18. Wiesławie,

    osobiście uważam, że egzaminy wstępne na studia rozwiązałyby wiele problemów. Matura? Egzamin gimnazjalny? Egzamin w podstawówce? Z tego co obserwuję zapewnia potężną dawkę stresu dzieciakom, chyba o to w tym wszystkim chodzi?

    Odnajdziesz-siebie,

    wieloletnie obserwacje pokazują, że rozmowy kwalifikacyjne, cóż, chyba nie są potrzebne. Większość stanowisk zdobywa się po znajomości.

    OdpowiedzUsuń
  19. Też tak uważam że egzaminy gimnazjalne i matury są nikomu niepotrzebne. Do dobrych szkół średnich i na dobre uczelnie powinny wrócić egzaminy wstępne. Szkoły zawodowe i średnie zawodowe powinny kończyć się egzaminem zawodowym.

    OdpowiedzUsuń
  20. Chyba jestem już bardzo stara ;) bo problemy z maturami to dla mnie temat jak zza mgły ;))
    ale fajnie napisałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Szczerze mówiąc jak widzę co się dzieję to cieszę się, że zawiesiłam studiowanie polonistyki. Poza faktem że jestem na to za nerwowa (uczniowie by mnie wykończyli, albo bym ich pozabijała) to jeszcze zmaganie się z bzdurnymi zmianami w systemie... Oj jak dobrze zrobiłam.
    PS. Dzięki za komentarz i zapraszam znów :) Przynajmniej raz w tygodniu będzie pojawiać się coś nowego (choć postaram się jeszcze częściej)

    OdpowiedzUsuń
  22. niestety, ale dopóki matura nie będzie sprawdzała faktycznych umiejętności i poniekąd inteligencji ucznia to będzie praktycznie bezsensu. Znam parę osób które miały 'duży wyższe średnie ' w liceum a po prostu były wykute jak 'małpki w zoo',gdy tylko dochodziło do jakiejkolwiek merytorycznej dyskusji albo dyskusji przyczynowo-skutkowej to momentalnie 'wyuczone' odpowiedzi się kończyły.
    także, te maturalne prezentacje są wyjęte z rzeczywistości skoro można je kupić.

    Pozdrawiam Cie Sandro
    Emilian B.
    PS. pamiętaj ,że jesteśmy umówieni na spotkanie o stowarzyszeniu, w październiku wracam do BDG;]

    OdpowiedzUsuń
  23. Wyśniona,

    dobrze, że zrezygnowałam z czegoś, co nie dawało Ci radości (w zadowalającym stopniu).

    Emilian,

    szkoda, że tylko czasami pojawia się moment, gdy 'wyuczone odpowiedzi się kończą'. Niestety, tacy uczniowie nadal mają 'przewagę' w szkołach.

    OdpowiedzUsuń
  24. Wtrącając swoje dwa grosze muszę powiedzieć że nie wiem czy ktokolwiek wymyślił kiedykolwiek miarodajny system sprawdzania wiedz z języka Polskiego. Ktoś poruszał temat samych interpretacji -> ja mam w pewnym sensie swój świat :) i w tym co czytam widzę zupełnie co innego niż widzą inni. Jasne jest że wynika to np z tego że żyję w innym środowisku innych czasach i widzę świat inaczej niż większość pisarzy czy poetów. Zdawałem starą maturę i tam kwestia wyrycia interpretacji innych była wręcz kwestią podstawową.

    Wracając do głównego tematu sama forma ówczesnej matury -> mam umysł techniczny potrafię liczyć rzeczy o których połowa ludzi nie słyszała, ale z pisaniem wypracowań zawsze miałem pewien problem i może nawet nie dlatego że pisze beznadziejnie (chociaż pewnie tak jest ) :) ale dlatego że moja interpretacja była inna niż powinna. Więc nie chwaląc takiego zachowania pewnie też wolałbym kupić prace maturalną jakimś kurka nie wiem jakim cudem wykuć ją na pamięć(bo naprawdę na pamięć nie potrafię nic wyryć) i mieć to w d... :)

    Podsumowując tą moja gównianą wypowiedz jestem przekonany że nigdy nie powstanie miarodajny system oceniania :D Polskiego, :)a pokusiłbym się o stwierdzenie (nauczony pewnymi studenckimi doświadczeniami) że właściwie wszystkich przedmiotów. Bo w życiu i tak potem nie ma znaczenia czy miałeś same piątki czy leciałeś na pełnym wachlarzu ocen.
    Ważne jest to czy potrafimy się dostosować do każdej sytuacji w jak najkrótszym czasie i to właśnie robią maturzyści. :) pozdro

    OdpowiedzUsuń