9 października 2011

Z CYGANEM NIE ROZMAWIAJ


Tolerancja – określana mianem kluczowej nie tylko dla spraw związanych z religią, orientacją seksualną czy pochodzeniem – i rozmowy o niej, stają się coraz popularniejsze. Kiedy „kluczowa” będzie oznaczało uznanie jej za jedno z ważniejszych zagadnień w naszym życiu?

Problem ten, podobnie jak wiele innych, należałoby podzielić na kilka mniejszych podkategorii. Zaskakującym nie jest fakt, że pierwsze miejsce w takowym „rankingu” niezmiennie zajmują rodzice – wiodą tutaj prym od lat. Zaczyna się w czasach przedszkolnych, gdy słyszymy, że ich dziecko ma najładniejsze włosy, najładniejsze ubrania, a właściwie to „najładniejsze wszystko”. Pozostali najzwyczajniej są gorsi, ewentualnie przeciętni. Nie bawimy się więc z sąsiadem, bo jego rodzice nie chodzą do kościoła, a koleżanka z klasy koleżanką być przestaje, gdy dowiadujemy się, że jej tata ma ciemniejszy kolor skóry. Selekcjonujemy ludzi na posiadających swoje firmy i pracujących w warzywniaku, na tych pochodzących z dobrych domów i wychowanych w złym środowisku. Ile podobnych sytuacji pojawiło się w Twojej rodzinie? 

Szkoła – kolejne, tym razem chyba większe, rozczarowanie. Większe, ponieważ mamy do czynienia – teoretycznie – ze specjalistami. Czy możemy od nich oczekiwać, aby uczyli nasze dzieci tolerancji? My MUSIMY to robić! To niedopuszczalne, aby ludzie mający stanowić wzór dla naszych dzieci, zachowywali się w tak naganny sposób. To niedopuszczalne, abyśmy my (nawet, jeśli w przeszłości popełniliśmy błędy w tej kwestii) na to pozwalali. Starajmy się współpracować, zauważając to, co złe, wdrażając w swoje życie dobre nawyki.

Kacpra poznałam po 20 godzinach wspólnych zajęć. Wyciszony, nie wykazujący jakichkolwiek chęci do pracy, momentami zachowujący się agresywnie. „Nim się nie przejmuj, nie warto…”- zapoznawałam się z opiniami kolejnych nauczycieli i uczniów. Z czasem okazało się, że rzeczywiście nie warto się przejmować, jednak nie uczniem, lecz komentatorami, którzy z braku chęci (nie wierzę, aby w tej kwestii nie pojawił się żaden pomysł), przepisali chłopakowi łatkę trudnego dziecka. Trudnego, bo był Cyganem: „brudasem, złodziejem, krętaczem, oszustem, idiotą”.
Czy naprawdę chcemy żyć w miejscu, dla którego „tolerancja” będzie obcym słowem? Czy naprawdę warto jest  kreować świat, przed którym wielu z nas już teraz chce uciekać?

48 komentarzy:

  1. Szkoła jest nastawiona na oceny, wyniki liczbowe, średnie, analizy statystyczne. Najważniejszy priorytet: jak wypadamy na tle dzielnicy, gminy, miasta, województwa ? Zatem nie ma tu zbyt wiele miejsca i czasu na subtelne analizy. Dlatego szkoła ma tak niewiele do zaoferowania dzieciom/ludziom, które nie mieszczą się w "normie", szczególnie tym, którzy znajdują się na lewym krańcu krzywej Gaussa. Te dzieci nie spełniają oczekiwań i wymagań systemy. Ten system nie jest oparty na zasadach szacunku i dialogu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tolerancji w naszym kraju doczekamy się, gdy bez świadomego myślenia: "należy być tolerancyjnym" w sposób naturalny społeczeństwo Będzie Tolerancyjne. Tak się stanie, gdy inność będzie Normą.
    Społeczeństwo to nie tylko szkoła. A w szkole spotykają się przedstawiciele różnych środowisk. Każdy z nich ma swoją tolerancję.
    Na brak tolerancji w naszym kraju (a jest niezaprzeczalnie) miało i ma wiele czynników. Uważam, ze jednym z nich jest duży wpływ kościoła. Kościoła, który z zasady jest Nietolerancyjny.
    Brak tolerancji dotyczy nie tylko koloru skóry, ale pochodzenia, orientacji, poglądów, systemu wartości....

    OdpowiedzUsuń
  3. Przede wszystkim nie zgodzę się z poprzedniczką, która twierdzi, że Kościół jest nietolerancyjny - niestety nie rozwinęłaś swojej myśli, dlatego trudno powiedzieć, o co Ci chodziło; Kościół stoi na straży pewnych zasad zapisanych głównie w Dekalogu. Przykładowo: jeżeli Kościół zabrania praktyk homoseksualnych, to nie będzie tolerował małżeństw gejów i lesbijek - jakkolwiek to jest zasadne.

    Co do powyższego artykułu, wydaje mi się, że rodzice dość nieudolnie próbują nam pokazać, co w życiu należy robić, z kim się zadawać, a z kim nie itp. Dodatkowe zamieszanie w tym wszystkim robią stereotypy pielęgnowane od wieków w społeczeństwie (nie tylko polskim). Takie zachowania rodziców, które zostały opisane powyżej ('Nie zadawaj się z nim, on jest synem Cygana-złodzieja') osobiście próbuję sobie tłumaczyć raczej nieświadomością i troską o dzieci, co oczywiście nie wyklucza nietolerancji.

    A szkoła? Obraz szkoły tworzą nauczyciele, a nauczyciele to zwykli ludzie, którzy nie zawsze są na tyle emocjonalnie inteligentni, by wyzbyć się uprzedzeń i swoją postawą przekazywać dzieciom, że trzeba być tolerancyjnym wobec innych ludzi, bo tak się po prostu łatwiej żyje.

    OdpowiedzUsuń
  4. cyganem, a nie romem?

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdy czytam: cyt." ...trzeba być tolerancyjnym wobec innych ludzi, bo tak się po prostu łatwiej żyje", to ręce mi opadają. Tolerancyjni jesteśmy wtedy, gdy takie zachowanie jest odruchem bezwiednym. Takim, jak mówienie znajomym "dzień dobry", jak mycie rąk po korzystaniu z toalety, jak przytulanie dziecka, gdy płacze, jak zapalanie światła,gdy jest ciemno...
    Bycie tolerancyjnym to nie wspaniała wielkoduszność, to przyjmowanie Inności w sposób naturalny.
    Oczywiście, gdy Inność nie polega na Świadomym czynieniu Krzywdy.
    Daleko nam do tego.
    Na pewno tolerancja nie polega na sygnalizowaniu: Zobaczcie! Ja to jestem tolerancyjny.
    Nie rozwijam tu tematu nietolerancyjności kościoła, z uwagi na charakter bloga i Jego Zalozycielkę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiesławie,

    to, co napisałeś, jest przykre, jednak prawdziwe. Niestety, szkoła kieruje się priorytetami, którymi nigdy kierować się nie powinna. Kolejny raz okazuję się, że system powinien być oparty na zasadach szacunku i dialogu. Prawdziwie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Aniu,

    wydaje mi się, że o tolerancji trzeba mówić, jednak przede wszystkim, trzeba pokazywać, czym ona jest, na własnym przykładzie. Teoretyczne wizje nic nie wnoszą w życie młodych ludzi (a już na pewno nie wnoszą zbyt wiele).

    OdpowiedzUsuń
  8. Kasiu,

    mimo wszystko sądzę, że kościół nie jest tolerancyjny. Rozumiem, że nie uważa się za katolików tych, którzy żyją w związkach homoseksualnych (cóż za absurd! od kiedy to ludzie decydują, kto jest bardziej wierzący, a kto mniej?), jednak to nie powód, aby ich nie tolerować. Słyszy się wiele opinii na temat tego, że 'geje powinni się leczyć', również od księży. Niestety.

    Uważam, że powinniśmy tolerować inność (oczywiście, nie mam tutaj na myśli inności związanej z zabijaniem innych, krzywdzeniem czy tp.). Dlaczego ktoś, kto nie ma wpływu na swoją orientację czy kolor skóry, obrywa?

    Co do troski rodziców, zgadzam się. Na pewno jest wiele rodzin, w których opiekunowie boją się o swoje pociechy. Uważam jednak, że w wielu przypadkach jest to złe... Uczmy dzieci życia w prawdziwym świecie.

    Co do szkoły - łatwiej, zdecydowanie. Ale czy lepiej? Tutaj nie powinno się brać pod uwagę łatwiej-lepiej. Ma być dobrze, nawet przy dużym wysiłku.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ekarina,

    słowa te proszę traktować jako cytat. Jest to przykład ze szkoły, w której miałam okazję pracować.

    OdpowiedzUsuń
  10. Aniu,

    dlatego wydaje mi się, że w tej kwestii teoria za dużo nie wskóra. Trzeba uczyć swoje dzieci (od małego) jak się zachowywać, jak być tolerancyjnym. Uczyć nie poprzez mówienie o tym, lecz konkretne działania.

    OdpowiedzUsuń
  11. To dziwne, że jesteśmy czasem tak pełni zupełnie bezzasadnych uprzedzeń, kiedy panuje taka moda na tolerancję.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. Weroniko!
    Powaliło mnie sformułowanie "moda na tolerancję".
    Po raz kolejny opadły mi ręce.
    Ale szybko je podnoszę i Ci mówię: Tolerancja powinna być Normą. Skoro dziwisz się uprzedzeniom to znaczy, że sama ich nie masz. Jednak staraj się wyrabiać w sobie nawyk przechodzenia do porządku dziennego nad Innością.
    Zgadzam się z Sandrą, że nawyk tolerancji wypracować można głównie przez działanie,ale Mówić o tym też Trzeba, chociażby w dyskusjach s tymi, którzy jednak tolerancyjni nie są. Dotyczy to Dorosłych, ponieważ to oni wychowują dzieci, a nawyków uczymy się od najmłodszych lat.
    Wcześniej była mowa o systemie.
    System to Ludzie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Tolerancja zależna od norm społecznych. A u nas te normy szybko się zmieniają więc dziś zaczynamy tolerować coraz więcej. Mimo wszystko nadal najgorzej jest z tolerancją niepełnosprawnych, bo ich jest najwięcej, a najmniej upominają sie o swoje.
    (Mar)

    OdpowiedzUsuń
  15. Co do homoseksualizmu to ktoś tu ma chyba niepodparte niczym dane. Spór o etiologię tego zjawiska trwa do dzisiaj wśród genetyków, przy czym zwolennicy teorii dziedziczności tego fenotypu zdołali udowodnić jedynie 50% ekspresję genów a pozostałe 50% jest uwarunkowane środowiskowo. Zaznaczam, iż jest to "najbardziej optymistyczna" dla homosiów wersja zdarzeń. Jeśli chodzi o Kościół, to z założenia uczy on miłości do wszystkich, a do grzeszników w szczególności. Wszelkie działania, które dla przewrażliwionych są przejawem rzekomej nietolerancji mają jedynie na celu uratowanie dusz w/w osób zgodnie z cytatem:
    Gdy twój brat zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź ze sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków opierała się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi. A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik.

    Zaprawdę powiadam wam: Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Mt 18, 15-20

    Myślę, że ostatnie zdanie wyjaśnia sprawę "od kiedy to ludzie decydują, kto jest bardziej wierzący, a kto mniej"

    Cytaty mówiące o tym, że homoseksualizm jest grzechem znajdują się z kolei tu: Księga Rodzaju 19:1-13; Księga Powtórzonego Prawa 18:22; List św. Pawła do Rzymian 1:26-17; 1 List św. Pawła do Koryntian 6:9

    OdpowiedzUsuń
  16. Do autora powyższego wpisu.
    Pismo Święte jest arcyciekawym zbiorem tekstów źródłowych dla poznania historycznego, szczególnie w zakresie obyczajowości. Świetna kanwa do rozważań filozoficznych.
    Ale dla mnie - agnostyczki nie jest Wyrocznią.
    Wyżej wspomniane cytaty mogą być dowodem na grzeszność homoseksualizmu dla takich fanatycznie wierzących jak Ty.
    Ja przyjmuję stąd informacje, że homoseksualizm występował Zawsze oraz że był i jest wytworem Natury.
    Nie widzę żadnego dowodu na to, że z samej swojej natury jest Świadomą Krzywdą dla innych. A jeżeli jest oparty na miłości i jest źródłem szczęścia to Popieram.
    Dla porządku: jestem heteroseksualna.

    Inna rzecz: Mieszane uczucia mam w stosunku do tego niby Prawego Lota, który niby w imię Idei chciał oddać swoje córki (nota bene warte ojca) gawiedzi by ta je gwałciła. A gdy córki podstępem dopuszczały się seksu z ojcem, to On był tego nieświadomy?

    Księga Powtórzonego Prawa - świetna lektura. Włos się jeży w niektórych momentach. Ale cóż, tak było.
    Ale czy to jest dobre prawo dla Współczesnych?

    Cyt.: " Kobieta nie będzie nosiła ubioru mężczyzny ani mężczyzna ubioru kobiety; gdyż każdy, kto tak postępuje, obrzydły jest dla Pana Boga swego".
    Czy żadna fanatyczna katoliczka nie miała na sobie spodni, marynarki, czapki z daszkiem?
    Wiem, że jestem teraz Dosłowna. Wiem, że teksty PŚ interpretuje się w odniesieniu do współczesności.
    Ale wiem co to jest Dobro, a co to jest Zło. Złem na pewno jest Świadoma Krzywda.
    Dlatego każda Inność nie będąca Złem jest dla mnie normą.

    OdpowiedzUsuń
  17. No tak, jak katolik wyraża swoje poglądy to jest oskarżany o fanatyzm, a jak palikot i jemu podobni ośmieszają Kościół i ukazują Go jako karykaturę tego, czym naprawdę jest to mamy wielkiego obrońcę inności. W moim przekonaniu niech każdy robi co chce ale w ciszy swojego domu. Homosie natomiast czynią nam wielką rewolucję masową. Zrównanie naszych praw w kwestii małżeńskiej byłoby wbrew prawu nie tylko kościelnemu, narodowemu (art 18. Konstytucji RP) ale i naturalnemu. Związek kobiety i mężczyzny jest faworyzowany, ponieważ jest zdolny do prokreacji i tym samym służy społeczeństwu dostarczając mu podstawowej komórki społecznej czyli rodziny. Homosie są pozbawieni tej zdolności, więc mamy tutaj sytuacje, którą można porównać do równego traktowania pracownika, który potrafi wykonać swoje zadanie i takiego który nic nie potrafi. Warto nadmienić, że w większości (jestem świadom wyjątków) związki homoseksualne są związkami poligamicznymi, zatem są nastawione na "zabawę". Niech się zatem bawią, ale bez rujnowania ogólnoprzyjętych norm. Ja jak idę do kogoś na imprezę to nie sram nikomu na dywan ;)
    W kwestii wierzącego homosia. Cóż, każdy ma swoje sumienie, jeśli fakt bycia katolikiem i posiadania innych upodobań im nie przeszkadza to spoko, Bóg to w swoim czasie rozsądzi. Ale nie mają prawa do domagania się zmiany nastawienia Kościoła do nich. Tak samo załużmy oczywiście czysto hipotetycznie ;D że ściągam pliki z internetu. Nie mam prawa do wykłócania się, czy to kradzież czy nie, a nie spowiadam się z tego, bo nie czuję takiej potrzeby. A jednak w oczach księdza będę złodziejem ;]

    OdpowiedzUsuń
  18. Słowa fanatyzm użyłam w kontekście przyjmowania słów zawartych w PŚ jako Dowodu na określanie czegoś Grzechem czyli Złem,
    Dla mnie nie są Dowodem.

    Jeżeli Palikot Ośmiesza Kościół i ukazuje Go jako karykaturę to Ja jestem temu Przeciwna. Każdy ma prawo do Wiary (jakiejkolwiek) i Niewiary. To Osobisty wybór. Czyli prawo do Inności.

    Natomiast jestem za rozdzieleniem Kościoła (jakiegokolwiek) od Państwa.Zdecydowanie.
    Wierzący niech się oddają swoim duchowym praktykom w miejscach Im bliskim i do tego przeznaczonym, a właściwie wszędzie byle nie było to narzucane Tym , którzy nie są Zainteresowani.
    To też jest poszanowanie dla Inności.

    OdpowiedzUsuń
  19. A w którym miejscu jeśli można wiedzieć czujesz, że katolicyzm jest Ci narzucany? Ja np. czuję coś wprost przeciwnego. Wśród większości równieśników po przyznaniu się, że co niedziela chodzę do kościoła słyszę, że nie mam chyba co robić. Kultura masowa (a teraz już niestety nawet wiadome kręgi polityczne) ukazują mnie (zacytuję pana Leszczyńskiego) jako "starą babcię z nadciśnieniem".

    OdpowiedzUsuń
  20. Zgadzam się z Tobą Anonimowy.
    Aniu, co znaczy rozdzielenie Kościoła od Państwa?
    Mar

    OdpowiedzUsuń
  21. Dla porządku: Określam siebie jako: agnostyk z wyraźnym ukierunkowaniem na ateizm
    Dla informacji: może być agnostyk - ateista, agnostyk - teista i agnostyk - żaden z nich.

    Nie odpowiadam za obraźliwe słowa innych ludzi.
    Ja swoje słowa staram się ważyć.
    Uznaję prawo wszystkich ludzi do odpowiadających im przekonań. Pod warunkiem, że świadomie nie krzywdzą.

    Odpowiadam Mar.
    Jako katolik (katoliczka) znasz zapewne dokument: Konkordat między Stolica Apostolską a Rzeczpospolitą Polską.
    Jakkolwiek by inni nie nazywali tego dokumentu, Ja uważam, ze łączy on Kościół z Państwem.
    Jestem Przeciwko.

    Natomiast Pismo Święte uważam za Dzieło i bardzo się cieszę, że mam je w domu.

    OdpowiedzUsuń
  22. Religia katolicka jest fundamentem państwa polskiego, a konkordat w żaden sposób nie narusza suwerenności państwa i Twojej wolności do swoich przekonań. Być może jedyną sprawą dyskusyjną byłaby kwestia opodatkowania księży ale w to nie chcę wnikać, bo na gospodarce się nie znam i nie jestem w stanie ocenić ewentualnych korzyści z tego tytułu. Jakkolwiek, katolicyzm w Polsce jest wpisany niejako w kulturę i trudno się dziwić, jeśli nasi przodkowie ginąc za ojczyznę walczyli pod sztandarem "Bóg, Honor, Ojczyzna". Pójdźmy dalej, w 1683 roku pod Wiedniem Polacy ocalili chrześcijańską Europę właśnie między innymi z tytułu wiary. Gdyby nie to, oblicze współczesnej Europy na pewno było by zupełnie inne i nikt nie dyskutowałby o homoseksualizmie, bo w niektórych krajach islamu jest to karane śmiercią ;] Religia była najmocniejszym oparciem w historii zniewolonej Polski począwszy od rozbiorów, aż po upadek PRL-u. Krzyż i Orzeł Biały są nierozłączne od 966 roku. Ale widać dla niektórych ponad 1000 lat tradycji i hektolitry przelanej krwi to tylko stara moda. Roślina bez swoich korzeni uschnie, takie jest moje zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  23. Do Ani
    Owszem znam
    "Rzeczpospolita Polska i Stolica Apostolska potwierdzają, że Państwo i Kościół katolicki są — każde w swej dziedzinie — niezależne i autonomiczne oraz zobowiązują się do pełnego poszanowania tej zasady we wzajemnych stosunkach i we współdziałaniu dla rozwoju człowieka i dobra wspólnego".
    Warto pooglądać "Kolumbia - Świadectwo dla świata" lub choćby poczytać w sieci co robią władze Kolumbii, aby uratować swój kraj.
    Dodam tylko znalezione w sieci słowa: "Wygodnie być niewierzącym ale tylko wśród chrześcijan".
    Mar

    OdpowiedzUsuń
  24. Weroniko,

    sądzę, że te bezzasadne uprzedzenia są nam 'wpajane' od czasów przedszkolnych. Trudno z nimi później walczyć.

    OdpowiedzUsuń
  25. Aniu,

    tak, o tolerancji trzeba mówić, jednak to musi iść - jak sama zauważyłaś - w parze z działaniem. Samo mówienie nie jest zbyt zachęcające, o czym pewnie wielu z nas przekonało się w różnych sytuacjach.

    TOLERANCJA POWINNA BYĆ NORMA - dokładnie!

    OdpowiedzUsuń
  26. Mar,

    rzeczywiście, jeśli chodzi o ludzi niepełnosprawnych, problem ten jest ogromny. Niestety, walka ta nie jest zbyt nagłośniona. Może warto byłoby zacząć działać w tym kierunku? Więcej klas integracyjnych, pokazywania tego, że bycie niepełnosprawnym nie oznacza bycia gorszym?

    OdpowiedzUsuń
  27. Anonimowy,

    Kościół uczący miłości do wszystkich? Chyba warto spojrzeć na fakty, nie na to, co jest zapisane w Biblii. Na to, JAK JEST, a nie na to, JAK BYĆ POWINNO.

    Co do homoseksualistów - naukowcy spierają się na ten temat, jednak tolerancja chyba zbyt wiele nie kosztuje? Nie sądzę, aby to było "zagubione dusze".

    OdpowiedzUsuń
  28. Aniu,

    bardzo podobał mi się komentarz odnośnie tego, że Pismo Święte jest zbiorem tekstów źródłowych. To arcydzieło, niewątpliwie, nie wyrocznia.

    Co do pozostałych komentarzy - myślę, że cytowanie Biblii i innych dokumentów nie ma sensu. Nie mówmy o tym, co jest zapisane, o tym, jak być powinno. Kościół katolicki za bardzo ingeruje w życie państwa - to fakt, który chyba nie wymaga zbyt wnikliwych obserwacji.

    Zachęcam do zapoznania się z tekstami Świderkówny (choćby "Rozmowy o Biblii"). Sądzę, że wiele uświadamiają.

    OdpowiedzUsuń
  29. Dzięki, Sandro, za sprowadzenie na ziemię.:) Mimo wcześniejszych postanowień, dałam się wciągnąć w powyższą dysputę, niestety.

    Klasy integracyjne.
    To przykład konkretnego Działania na rzecz tolerancji.
    Bardzo się cieszę, że w Bałaganie reform oświatowych, ta idea została zapoczątkowana i, jak z moich obserwacji wynika, ma się nieźle. Do ideału jeszcze daleko.
    W coraz większej ilości szkół takie klasy powstają. Przy mniejszym lub większym oporze , nawet kadry nauczającej, jest coraz lepiej. Kropla drąży skałę.
    Dotyczy to niepełnosprawności fizycznej i umysłowej.
    Słyszy się głosy, że jest to konkurencja dla szkolnictwa specjalnego. Jeżeli tak, to nie widzę w tym nic złego. Z punktu widzenia tolerancji dla niepełnosprawności, to Dobra droga. Tolerancji nie uczy się w izolacji.

    Chyba wypowiedź Mar sygnalizowała opieszałość Niepełnosprawnych w Głośnym sygnalizowaniu swoich spraw. To prawda. Jak inni Inni powinni Wyraźniej artykułować swoje problemy i Prawa.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  30. "Kościół katolicki za bardzo ingeruje w życie państwa - to fakt, który chyba nie wymaga zbyt wnikliwych obserwacji."- widać nasze kory kojarzeniowe mają różną wydajność. Jeśli dla was wiszenie krzyża w sejmie jest naruszeniem suwerenności państwa to polecam obustronną lobotomię. Lub przynajmniej pochodźcie trochę do kościoła w niedzielę to posłuchacie o czym się tam mówi na kazaniach zamiast naiwnie spajać każde słowo Palikota jak świętość. Są oczywiście pewne sytuacje kontrowersyjne ale w jakiej dziedzinie życia nie ma wyjątków? Mam na myśli rydzyka i jemu podobnych nawiedzonych, których media i wasi idole używają do kreowania iluzji kościoła. To jest margines, tak samo jak wśród was lewaków marginesem jest Antifa albo geje paradujący po ulicy w skórzanych spodniach z wyciętymi półdupkami i czapce policjanta.
    Kościół uczy miłości do wszystkich owszem, tylko wam ciężko jest pojąć sprawy z szerszej perspektywy. Dla katoli najważniejsze jest zbawienie duszy, będące największym wyrazem miłośći- miłośći Boga do człowieka, więc pewne rzeczy musimy piętnować bo sama jako przyszła nauczycielka dobrze wiesz, że do niektórych trzeba dojść głaszcząc po głowie, ale jak robi się za duży bałagan na lekcji to trzeba ostro wrzasnąć.
    Ostatnie zdanie, fakt tolerancja wiele nie kosztuje i jak już mówiłem dla mnie tolerancja znaczy obojętność. Obojętne mi jest, że dwóch facetów lubi się całować o ile nie zaczną ingerować w moją prywatność i moje prawa, które należą mi się i konstytucyjnie i ewolucyjnie.

    No ale weszliśmy na niewygodny temat do tego niezwiązany bezpośrednio z postem, za to winien jestem przeprosiny jako prowokator ;]

    OdpowiedzUsuń
  31. Interesujące... Przyznam, że ten tekst oraz komentarze przyciągnęły moją uwagę(komentarze w szczególności). Przeczytałem wszystko wnikliwie, ale nie powiem żebym był wstrząśnięty. Prezentowane tu poglądy w znakomitej większości nie odbiegają od mainstreamowego, lansowanego przez media i pseudointeligentów poglądu na świat, ale do tego dojdziemy (jeżeli drogi czytelniku dotrzesz do końca, nie wyczerpując całego zapasu ATP w korze mózgowej). Więc po kolei, w drogę!
    Zacznę od tekstu, bo on jest tu prowodyrem tego światopoglądowego zamętu.
    Autorka, widać z całych sił próbuje poruszyć jakiś poważny temat. Ale im bardziej zagłębiam się w tym tekście, tym jestem pewniejszy, że zamiast oceanu głębokiego w treść i przesłanie, wyszła z tego płytka, nie najczystsza kałuża bez niespodzianek i fajerwerków. Niby porusza problem polskiego szkolnictwa, ale skupia się na powierzchownym wytykaniu małoistotnych błędów, niemalże płynnie przechodząc w niedostateczną jakość wykształcenia kadry pedagogicznej. Próbuje to dzielić na kategorie, miesza z problemem wychowania przez rodziców, chce nakazywać dzieciom naukę tolerancji i stara się wszystko zakończyć jak najbardziej dramatycznie, dlatego pojawia się postać małego cygana (aż dziwię się, dlaczego zamiast cygana twór ten nie został doprawiony problemem głodujących dzieci w Afryce, lub kwestią holokaustu na ziemiach polskich po 1939 roku…). Ale dosyć tej ironii, skupmy się na tym co jest najzabawniejsze w tym tekście, mówię oczywiście o temacie tolerancji. Bo jest to w moim mniemaniu główna linia wypowiedzi. Ale poprzedzona jest sporym wywodem o segregacji (i jak bardzo negatywnym jest ona zjawiskiem). Otóż nie, segregowanie jest naturalne! Poznając świat wszystko podporządkowujemy pod kategorie-świat, ludzi, zjawiska pogodowe, uczucia itd. Więc z logicznego punktu widzenia jedne zjawiska, ludzie, uczucia, idee będą nam bliższe inne dalsze. Nie mamy obowiązku zachwycać się wszystkim, wszystko lubić i przyklaskiwać wszelakim pomysłom. Nie! Teraz należałoby się zastanowić czym jest tolerancja i czym różni się od „tolerancji”. Otóż prawdziwa tolerancja oznacza znoszenie, przecierpienie wszystkiego tego co się nam nie podoba, czego nie lubimy, czemu nie przyklaskujemy (łac. tolerantia - "cierpliwa wytrwałość"; od łac. czasownika tolerare - "wytrzymywać", "znosić", "przecierpieć").
    Ale niedawno w kręgach tzw. poprawności politycznej narodziła się „tolerancja”. Ta nowa pseudodefinicja starego słowa, maniakalnie lansowana i wpajana niemyślącym masom. Zaczęła ona wypierać prawdziwe znaczenie słowa. Można powiedzieć że i w tym przypadku „kłamstwo powtarzane dostatecznie często i długo stało się prawdą”. Nowa „tolerancja” wymusza (sic!) stosowanie się do wybryków mniejszości. O ironio, według „tolerancji” jesteśmy zobligowani do pochwalania, dawania zezwolenia i promowania ludzi, wartości, poglądów które u normalnych, zdrowo myślących ludzi budzą zdziwienie, szok, przerażenia czy też obrzydzenie. Tak wygląda nowoczesna „tolerancja” którą widzę w tekście autorki. To zjawisko do którego trzeba przymuszać: „My MUSIMY to robić!”, a zachowanie naturalnie nie jest dobre i należy wprowadzać nowe nawyki: „To niedopuszczalne (…) Starajmy się współpracować, zauważając to, co złe, wdrażając w swoje życie dobre nawyki.”, tak twierdzi autorka…
    Czy tak ma wyglądać tolerancja? Bo jak na moje oko, to jest klasyczny przykład wymuszonej, narzuconej od górnie „tolerancji”. Musisz robić wszystko tak aby wpasować się w trendy, inaczej zostajesz tym złym, tym nietolerancyjnym

    OdpowiedzUsuń
  32. Ale komentarze są naprawdę nieprawdopodobną skarbnicą cytatów i myśli zaczerpniętych z radosnej twórczości tzw. etatowych autorytetów moralnych, pismaków którzy ledwo dostali licencjat z dziennikarstwa czy innych osobach z życia publicznego których iloraz inteligencji oscyluje w okolicach wartości temperatury otoczenia w pochmurny lipcowy poranek…
    Aniu, to Twoje wypowiedzi mnie zaintrygowały najbardziej i będę do nich nawracał. Otóż, Ania pisze, że Polska jest krajem nietolerancyjnym. Co to oznacza? A jaka miałaby być żeby podpasować się pod Twoją definicję tolerancji? Mamy pozwolić na bijącą po oczach, pełną nienawiści, agresywną, ordynarną ekspansję pedalstwa? Ale za raz za nimi będą dendrofile, zoofile, nekrofile… Te dewiacje praktycznie się nie różnią. Idąc Twoim tokiem myślenia, im też należy zezwolić na emanowanie swoimi poglądami? Po chwili będą już petycje o adopcję dzieci przez zgodne małżeństwo faceta i brzozy, albo marsze równości dla zoofitów i ich partnerek. Tak myśląc, oni tez powinni mieć prawo do obściskiwania się i całowania na przystanku ze swoją kozą… Jeżeli im tego zabronisz to będzie to rażący objaw nietolerancji… O nie, nie można doprowadzić do takiego scenariusza. Nie widzę powodów dla których 98% społeczeństwa ma się zgadzać na wybryki, samowolkę i emocjonalne szantaże ze strony małej grupki zboczeńców.
    „Bycie tolerancyjnym to nie wspaniała wielkoduszność, to przyjmowanie Inności w sposób naturalny”-no nie mogę, zaraz się popłaczę (ze śmiechu oczywiście). Tolerowanie to właśnie ta wspaniała wielkoduszność. Przykładowo, ja nienawidzę głupoty, brzydzę się tym, gardzę głupcami. Ale toleruję ich istnienie, nie nawołuję do nienawiści wobec nich, nie gnębię ich pokazując ich niższość. Do póki nie wchodzą mi w drogę i nie zatruwają mojego życia swoim niskim IQ, są mi obojętni. TO JEST TOLERANCJA, a nie rozczulanie się nad losem pedałów i ich aspiracjami do adopcji.
    Zaskakuje mnie niska jakość Twoich argumentów… Szczególnie w tym marnym, oklepanym, przekłamanym i tak naprawdę nudnym argumentem z Kościołem Katolickim. Rzucasz puste twierdzenie o nietolerancji ze strony Kościoła, nie popierając go żadnym sensownym (tak naprawdę żadnym, nawet bezsensownym) argumentem.
    Zastanawia mnie na czym miałaby polegać ta skrajna nietolerancja ze strony Kościoła?

    OdpowiedzUsuń
  33. Ale nagle zaczyna Ani wtórować Sandra. I tu odkrywamy nowe tajemnice. Sandra potwierdza bezargumentowo (ciężko mieć argumenty na nieistniejące zjawisko… ale, powiedzmy że wybaczę Wam to, pewnie udowadnianie teorii na matematyce i fizyce nie było Waszą mocną stroną, więc możecie mieć poważne braki w rozumieniu logiki). Czyli dochodzimy do teorii że Kościół jest nietolerancyjny, bo jest, bo tak i już. (argument nie do podważenia). Kolejne zdanie aż tryska wartościami logicznymi (niestety na poziomie zerowym… i to głównie dla tego że nie mamy tu do dyspozycji wartości ujemnych). Nie będę bawił się w cytowanie Katechizmu Kościoła Katolickiego bo zajęłoby to za dużo miejsca, skrócę to do minimum.
    Po pierwsze mylisz się Sandro twierdząc że to ludzie decydują kto jest a kto nie bardziej wierzący. Katolikiem jest człowiek przestrzegający przykazań i katechizmu. Nie stosujesz się, nawet nie próbujesz, to nie jesteś katolikiem. Krótka piłka. Jeżeli ktoś jest w związku pozamałżeńskim, grzeszy. Jeżeli trwasz w grzechu to czy możesz się nazywać katolikiem? Człowiek swoimi czynami o tym decyduje. Proste.
    Błąd drugi. Kościół nie odrzuca homoseksualistów. Kościół mówi wprost że to co robią jest złe (nie oni są źli, tylko ich czyny są niewłaściwe. To jest bardzo prosta różnica, można ją łatwo pojąć). Tak samo obrywa się seksoholikom którzy bzykają na prawo i lewo, kleptomanom i innym. Nie rozumiem czemu wmawia się ludziom że Kościół jakoś szczególnie skupia się nad homoseksualistami? Zupełna bzdura.
    Pokrótce nawiąże do wypowiedzi Anonimowego, masz rację. Nie będę się rozpisywał gdzie i dlaczego bo to zbyt oczywiste dla czytelnika myślącego logicznie i samodzielnie. Przejdę do kontry w kierunku Anonimowego popełnionej przez Anię.
    Ciekawie to ujęłaś z tą wyrocznią… Myślę że prawdziwą nietolerancje pokazaliby Ci muzułmanie gdybyś opisała tak Koran… :D Oni w takich przypadkach błyskawicznie kamienują:P
    Nie mogę pojąc co rozumiesz przez pojęcie „fanatycznie wierzący”… Bo z Twojej wypowiedzi wynika że nie rozumiesz pojęcia. Proponuję Ci, najpierw sprawdź w słowniku co to oznacza, a potem wypisuj takie opinie. A jak nie rozumiesz dalej to odpuść sobie pisanie.
    Ale do rzeczy, mówmy o konkretach.” Ja przyjmuję stąd informacje, że homoseksualizm występował Zawsze oraz że był i jest wytworem Natury.” Nie rozumiem powodu do gloryfikowania błędu ewolucji jakim są zboczenia takie jak dendrofilia, zoofilia, kroptofilia i razem z nimi homoseksualizm.
    Potem ewidentnie chcesz się pochwalić swoją wybrakowaną, wąską pozbawianą zrozumienia tekstu wiedzą biblijną. Piękne aspiracje, ale mierz siły na zamiary. U tzw. humanistów jestem w stanie zrozumieć braki w logice, ale nieznajomość historii (szczególnie jak chcesz coś o tym mówić) jest uwłaczająca. Jeżeli chcesz mówić o Księdze Powtórzonego Prawa bez wiedzy i zrozumienia kontekstu historycznego to uwierz mi, zbłaźnisz się tak jak to zrobiłaś w powyższym poście.
    Zaintrygowało mnie zdanie „Ale wiem co to jest Dobro, a co to jest Zło”, a ja Cię zapytam, czy aby na pewno to wiesz?
    Za to skaczę z zachwytu nad zabawnością i absurdem tego zdania: „Natomiast jestem za rozdzieleniem Kościoła (jakiegokolwiek) od Państwa”. W Polsce mamy rozdzielność Kościoła od państwa. Zobacz sobie konstytucje. Jeżeli chcesz opowiadać rzewne kawałki o państwie wyznaniowym to wpisz w Google hasło: Arabia Saudyjska, albo Iran.

    Na dalszą część nie mam siły. Jest 2:46, a mnie już boli brzuch od śmiechu… ale jeszcze zajrzę :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Do Piotra!
    Dla mnie prawo do własnych poglądów też jest Normą.
    Bardzo tolerancyjnie przyjęłam Twój tekst.

    OdpowiedzUsuń
  35. Kiedyś zakochałam się w pewnym Mądrali. Jego Zarozumialstwo wydawało mi się nad wyraz Urocze.
    Jakoś szybko mój zachwyt uleciał gdzieś.
    Ale Zarozumialca toleruję. On po prostu Taki Jest.
    To jego norma.

    OdpowiedzUsuń
  36. Anonimowy,

    nie zgodzę się z Tobą. Nie krytykuję nauki miłości, dobra, prawdy... - jestem za tym. Tak, absolutnie jestem za tym! Jednak w swoim życiu spotkałam tylko 1 księdza (zaznaczę, że w kościele często bywałam), który potrafił te wartości przekazać. Nie mówmy o Biblii, która jest piękna, o założenia kościoła - mówmy o tym, jak jest, co trzeba zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  37. Piotrze,

    cieszę się, że - jak określiłeś - "płytka, nie najczystsza kałuża bez niespodzianek i fajerwerków" wywołała w Tobie tyle emocji i sprawiła, że poświęciłeś tyle czasu na przeanalizowanie tematu.

    Pozwolę sobie nie skomentować Twojej wypowiedzi, gdyż nie sądzę, abym miała powody do poruszania rozmów na temat homoseksualizmu z osobą, która o tym zagadnieniu wie tyle, co nic. Sądzę, że zajrzenie do niezbyt skomplikowanych publikacji trochę naświetliłoby Ci problem.

    Na przyszłość zachęcam do wnikliwszego czytania komentarzy: tytuł związany jest z obserwacją własną (to wyjaśnia Twoje zdziwienie).

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  38. No aż nie mogłem się powstrzymać żeby nie obdarzyć tego moim komentarzem :D
    Aniu, mam wrażenie, że albo nie przeczytałaś tego co napisałem a jedynie spojrzałaś na objętość, albo treść przerosła Twoje możliwości… Na nielogiczne tezy postawiłem logiczne wytłumaczenia i sprostowania. Na co w odpowiedzi dostaję rzewny tekst o Twoich miłostkach, niestałości w uczuciach… Rozumiem że to może być bolesna historia, w której nie możesz znaleźć wspólnego języka z ukochanym przez przepaść różnicy intelektualnej która Was dzieli… Ale ciągle nie mam pojęcia jak to ma się ułożyć logiczną całość w stosunku do mojego posta. Jak dla mnie, nie ma tu żadnego odniesienia do prawd które umieściłem w poprzedniej wypowiedzi… Czy argumentowanie Cię przerosło? Napisałbym coś jeszcze, ale ciężko znaleźć mi płaszczyznę w Twojej wypowiedzi nacechowaną jakąkolwiek treścią.
    P.S. Dlaczego używasz wielkiej litery w środku zdania? Zastanawia mnie to… :P

    OdpowiedzUsuń
  39. Sandro, Twoje argumenty na temat Kościoła w sporze z Anonimowym są banalne, na poziomie słabo rozwijającej się 5-cio latki… Najpierw krytykujesz Kościół jako głównego inicjatora „nietolerancji” w Polsce, zarzucasz mu hipokryzje. Potem twierdzisz że jednak prawdy głoszone przez Kościół są aprobowane przez Ciebie. A po chwili krytykujesz znów Kościół jako niezreformowaną instytucję w której nieliczni księża znają się na rzeczy… Moja droga, nie schodźmy do intelektualnego rynsztoka wypowiedzi. Rozumiem że kiedyś chodziłaś do kościoła a teraz już nie uczęszczasz. Dlaczego? Bo księża są źli i nie dobrzy? Na jakim poziomie jest ten argument? Litości. Czy do kościoła chodzi się dla księdza? Jeżeli zerwałaś więź z Kościołem z powodu jakiegoś księdza to znaczy że byłaś hipokrytką, bo tak naprawdę nie wierzyłaś. A co do księży, nie biorą się oni z księżyca, to są normalni ludzie, ułomni, grzeszni jak każdy. Pochodzą z rodzin takich jak inni ludzie. Biorąc pod uwagę jak bardzo mamy zdemoralizowane, moralnie i intelektualnie skarłowaciałe społeczeństwo to księża i tak są niesamowici. Nie ma w śród nich tępego lewactwa czy absurdalnych idei pseudorówności i udawanej, pełnej hipokryzji” tolerancji” na takim poziomie jak wśród świeckich.
    Zastanawia mnie jak możesz mówić o jakiś zmianach w Kościele, jak brakuje Ci podstawowej wiedzy na temat tego co jest w nim?

    W odpowiedzi na Twoją contrę:
    „cieszę się, że - jak określiłeś - "płytka, nie najczystsza kałuża bez niespodzianek i fajerwerków" wywołała w Tobie tyle emocji i sprawiła, że poświęciłeś tyle czasu na przeanalizowanie tematu” Jeżeli miałabyś ochotę zobaczyć ocean, a za wydmą ukazałaby Ci się mała, brudna, płytka kałuża, tez byłabyś niezwykle niezadowolona z tego faktu. Ja byłem. Nie lubię spłycania głębokich tematów, rzucania pustych, zasłyszanych (i nie zrozumianych) sloganów. Mierzi mnie przeciętność tekstów które powinny poruszać najciekawsze i najgłębsze pokłady danego problemu. Jestem przeciwny tego typu praktykom, a to rodzi we mnie konkretne, dosłowne i mocne riposty.

    OdpowiedzUsuń
  40. „Pozwolę sobie nie skomentować Twojej wypowiedzi, gdyż nie sądzę, abym miała powody do poruszania rozmów na temat homoseksualizmu z osobą, która o tym zagadnieniu wie tyle, co nic”
    Rozumiem że dobitność moich argumentów przerosła Twoje możliwości intelektualne, co poskutkowało niemożnością konfrontacji ze mną. Chyba że stać Cię na ten wysiłek i podejmiesz rękawicę (mam nadzieję że tak, bo lubię rozmowy z ludźmi myślącymi, a odrzucają mnie dysputy z matołami stosującymi argumenty na poziomie szympansa po obustronnej lobotomii). Powiedz mi, skąd posiadłaś tą tajemną wiedzę o homoseksualistach? Wyłożyłem kilka dobitnych prawd o dewiacjach (w tym też o homosiach), czyżbym miał rację? Potwierdzałby to brak Twoich argumentów przeciw. A co do homoseksualistów, wiem tyle ile potrzeba, nie zaśmiecając sobie szarych komórek bzdurami propagowanymi przez lewaków i indoktrynację gejowską. Ale chętnie przeczytam co Ty o tym wiesz. Tylko proszę, bez rzewnych, tandetnych i mało inteligentnych sloganów o „kochaniu inaczej”, „prawie do miłości”… Wybacz, za stary jestem żeby uwierzyć w tego typu bajki i bzdury.
    „Sądzę, że zajrzenie do niezbyt skomplikowanych publikacji trochę naświetliłoby Ci problem.” Myślę że gdybyś Ty zajrzała do odrobinę poważniejszej, sensowniejszej i zdecydowanie bardziej merytorycznej publikacji niż ulotka z parady równości czy strona ruchu palikota to nie plotłabyś wielu bzdur… Czasopismo „charaktery” też się nie kwalifikuje, uwierz mi ;) Zajrzyj do czegoś co nie jest tworem ułomnego umysłu słabo wykształconego pismaka, a publikacją naukową. Myślę że w książkach medycznych (psychiatria, czy z dziedziny psychologii o płci mózgu). I niech autor będzie kimś z doktoratem, a już przynajmniej po medycynie… Pamiętaj publikacje mają być merytoryczne, a nie łatwe w czytaniu czy obdarzone kolorową okładką! ;)

    „Na przyszłość zachęcam do wnikliwszego czytania komentarzy: tytuł związany jest z obserwacją własną”
    Cóż, fakt, że jest to publikacja oparta na obserwacjach własnych wyjaśnia wiele braków, niedostatków, błędów logicznych i merytorycznych. Musisz być bardziej dokładna, bo to właśnie dbałość o szczegóły cechuje dobrą publicystykę. Ale w końcu od czegoś trzeba zaczynać :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  41. Piotrze,

    rozumiem, że poprzez atak i posługiwanie się nieco mądrzejszym słownictwem dowartościowujesz swoją osobę, jednak na uczestnictwo w takiej 'zabawie' szkoda mojego czasu. Proponuję zapoznanie się z Biblią (choćby aspekt kościoła, który tam jest postrzegany negatywnie) i rozmowy ze specjalistami. Pozdrawiam, kończąc dyskusję.

    OdpowiedzUsuń
  42. Z racji końca dyskusji, jako bezstronny obserwator, który nie zabierał do tej chwili głosu, chciałbym stwierdzić, że Piotr wygrał ją przez flawless victory, wdeptując blogowiczkę Sandrę w śmierdzące błoto.

    P.S. Może pora zmienić tematykę bloga na coś mniej ambitnego? ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Piotr, jesteś ŻAŁOSNY! Podpisujesz się jako anonimowy, żeby podwyższyć swoją wartość?? Poziom podstawówki! Sandra pisze świetnie, o czym świadczy wielkie poparcie, także ludzi z branży! I właśnie ona wygrała dyskusję, bo nie wdawała się z idiotą w beznadziejne rozmowy. Nie jesteś tutaj mile widziany, pseudofilozofie!

    OdpowiedzUsuń
  44. po pierwsze: pudło ;D
    po drugie: z jakiej branży? z branży ukw? to by mnie nie dziwiło ;D
    po trzecie: więcej tolerancji!!!

    OdpowiedzUsuń
  45. Piotr i Anonimowy!
    Jestem pewna, że żaden prawdziwy Katolik, żaden mądry obrońca kościoła katolickiego i żadna osoba próbująca zrozumieć istotę tolerancji nie chciałby mieć z Wami Nic Wspólnego.
    Wasze kompleksy to Wasza sprawa.

    Sandro!
    Jesteś mądrą dziewczyną. Dostrzegasz ważne problemy. Świetnie, że chcesz poznać zdanie innych. Dobrze, ze założyłaś bloga.
    Wśród komentatorów zawsze pojawią się Dziwne Typy. To jest wpisane w kontakt internetowy.

    Nikt nie jest alfą i omegą.
    Ale Rozwój polega na weryfikowaniu własnej wiedzy i umiejętności. Tego w Izolacji dokonać się nie da.
    Ważne by umieć oddzielić ziarno od plew. :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Aniu,

    dziękuję. Krytyka jest dla mnie ważna, jednak nie wyrażana w taki sposób.

    OdpowiedzUsuń
  47. Ja jestem kolejnym bezstronnym obserwatorem i rowniez mysle, ze powinnas kontyuowac pisanie! Naprawde dobre teksty, trafiajace w sedno problemu, zawierajace wiele sensownych argumentow, slowem genialne dziennikarstwo internetowe! Mam nadzieje, ze nie zniecheci Cie ta banda popapranych nietolerancyjnych katoli, ktorzy tylko czekaja, aby perfidnie ugodzic pod zebra bezsensownymi i malorzeczowymi argumentami! Tolerancja, homoseksualizm, sodoma i gomora!

    OdpowiedzUsuń
  48. Cóż, nie miałem ostatnio czasu, żeby tu zajrzeć... Ale to co zastałem przerosło moje najśmielsze oczekiwania (te negatywne)
    magdussek, Twój post jest tragiczny, wiec nie poświęcę na niego więcej niż trzy zdania. Absurdalność Twojego pomysłu mnie wręcz zaskoczyła, bo po jaką cholerę miałbym podszywać się pod kogokolwiek? Nie mam kompleksów, nie muszę się dowartościowywać (Nie muszę nieudolnie udawać czegokolwiek), wyrażam swoje opinie pod własnym imieniem i nie mam zamiaru tego zmieniać. Bezpodstawne stwierdzenia Twojego autorstwa powinny wylądować tam gdzie ich miejsce, czyli do kosza. Finita est comoedia.
    Sandro, absurdalność i oderwanie od rzeczywistości niektórych Twoich stwierdzeń wymaga sprostowania, więc oto piszę ;)
    Nie będę się powtarzał, że dowartościowywać się nie potrzebuję.
    Zwracam Ci uwagę na to żebyś nie opowiadała tak zabawnie głupich opowiastek jak: "Proponuję zapoznanie się z Biblią (choćby aspekt kościoła, który tam jest postrzegany negatywnie)" bo to zakrawa o absurd. Jednakowoż będę nieustępliwy i proponuję, przeczytaj sobie choć jakieś streszczenie Biblii... Bo robisz z siebie pośmiewisko powyższymi stwierdzeniami. Tak dla Twojego dobra, reputację mamy jedną...
    A co do tego słownictwa, mam nadzieję, że wysławiałem się wystarczająco jasno? A może czegoś nie rozumiałaś z moich wypowiedzi? Jeżeli to za wysoka poprzeczka mogę pisać trochę prostszym słownictwem, krótsze zdania itd... Może rzeczywiście troszkę za mocno zacząłem, to mogło spowodować brak zrozumienia z Twojej strony i niemożność pojęcia prostych argumentów... eh... mogłem wcześniej o tym pomyśleć...

    OdpowiedzUsuń