21 listopada 2011

Szlachetna pomoc

Kształcenie i wychowanie – dwa elementy, które trzeba połączyć w jedność. Połączyć, aby za kilka(dziesiąt) lat nie wyć z rozpaczy nad rzeczywistością.

Z założenia powinniśmy zajmować się rozwojem człowieka i kształtowaniem jego osobowości. Pamiętać o tym, że wartości służą rozkwitowi oraz motywują go do działania. Czy zamierzone efekty osiągniemy wpajając dzieciom, że na poniedziałek trzeba przeczytać kolejną lekturę, bo pozostała spora partia materiału do końca roku? Czy efekty, rzekomo pożądane, osiągniemy, tłumacząc młodzieży, że za tydzień muszą wymienić wszystkie kraje świata wraz z ich stolicami, gdyż tego wymaga program? 

Do zaangażowania się w „Szlachetną Paczkę” zmotywowali mnie uczniowie jednej z bydgoskich szkół, uznanej za straconą przez wielu mieszkańców tego miasta. „Złej i patologicznej” zawodówki. Uczniowie, którzy mimo problemów, z którymi borykają się każdego dnia, nie zawahali się powiedzieć: „Trzeba im pomóc. Mają szansę stać się lepszymi ludźmi. Zasługują na godne życie.” Jednostki spędzające w danej klasie trzy lata, ci, którzy nie widzą sensu w nauce czegokolwiek („i tak roboty nie będzie”) wzruszyli mnie dogłębnie swoją wrażliwością, chęcią dzielenia się tym, czym mogą.

Spotkania z rodzinami okazały się trudne. Pojawiały się łzy, złość, zniechęcenie. Refleksje na temat coraz częstszych postaw roszczeniowych i wstydu wynikającego z trudności zapewnienia godnego życia swoim bliskim. Na szczęście, niemal każdego dnia wylewała się ogromna chęć niesienia pomocy. Okrzyki: „Pewnie, że pomożemy!” cały czas dźwięczą w mej głowie.

Wtedy okazało się, że rodzinie można kupić flagę narodową, aby „uczyli się takich wartości, jakie występują w «Panu Tadeuszu»”. Dobitnie wyrażono, że trzeba spełniać marzenia o nowych kredkach czy piłce, gdyż brak ich realizacji czy ogromna samotność są przytłaczające – „nie może się czuć tak, jak opuszczony Baryka”. Wtedy usłyszałam: „Wie Pani, te książki nawet nie są takie złe, ale co z tego, że je przeczytam, skoro na sprawdzianie pytają o wszystkie wydarzenia występujące po kolei? Kto by to spamiętał?”.

To niesłychane, że mimo tego, co dzieje się ze współczesną szkołą, ci młodzi ludzie mają na dnie swoich serc wartości, które powinniśmy wzbudzać. Niesłychane wreszcie jest to, że lekcje je przytupują, zakopują, wreszcie chowają niemal całkowicie i sprawiają, że coraz rzadziej wychodzą na światło dzienne. Spokój pojawia się w momencie, gdy ktoś wpadnie na pomysł zorganizowania „Szlachetnej Paczki”, gdy młodzież znajdzie opiekuna, któremu będzie mogła opowiedzieć o planowanych działaniach. Jak długo ich altruizm będzie istniał, jeśli całkowicie przestanie być podpierany przez nauczycieli? Jak szybko zmieni się świat, jeśli w takim tempie będą zakopywane podobne odczucia?

Walczmy o to, co wielu uważa za skreślone. Przecież w okresie świątecznym zadanie to wydaje się łatwiejsze.

18 komentarzy:

  1. Lubię te teksty. Zawsze dają dużo do myślenia.

    OdpowiedzUsuń
  2. dokładnie, Sandri! nauczyciele powinni zachęcać. w mojej szkole, choć niby jest prestiżowa, mało się dzieje, niestety. sami szukamy czegoś, co można robić.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej! Jak można się dołączyć do tej akcji?? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Elementy. Szukać i wybierać najważniejsze. Z tego co pamiętam, sprawdziany ze znajomości lektur układali nauczyciele nie mając nic narzuconego 'z góry'. Może zamiast chorych szczegółów pytać uczniów o wartości, zachowania występujące w danej lekturze? Może zapodać cytat i żądać osobistego odniesienia się do niego? Nie wiem czy to przejdzie, jestem nie na bieżąco jeśli chodzi o szkolnictwo na tym poziomie.

    ps. po cichu czekam na notkę o kwestii 'pompowania informacji' :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślenie to jedno , ale czyny to drugie. A właśnie to drugie jest najważniejsze, Z przykrością muszę stwierdzić że tak właśnie jest jak Koleżanka-Autorka tutaj opisała, sama to odczuwałam i widziałam i widze nadal.

    Trzeba wierzyć i robić co się da by było lepiej, wtedy może choć odrobinę świat będzie lepszy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciągle wraca pytanie: po co człowiek ma chodzić do szkoły ? Jakie cele stawia przed sobą system edukacji, polska szkoła i polski nauczyciel ?
    Czy te pytania są obecne na codzień i od święta w naszych szkołach ?

    OdpowiedzUsuń
  7. Moim zdaniem właśnie Ci którzy mają najmniej, najchętniej się dzielą i chcą pomagać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Najgorsze jest w tym, że nie promuje się nauczycieli, którzy robią coś więcej od siebie. Nie daje się sygnałów ze strony dyrektorów szkół, żeby pobudzić kreatywność w nauczaniu. Czy takie coś jak motywowanie i nagradzanie za pracę ponadprogramową w ogóle istnieje? U nas najważniejsze niestety jest, żeby nauczyciel realizował materiał zgodnie od "a do z" z programem nauczania, czyli bierny, mierny, ale wierny systemowi nauczania.
    pzdr

    OdpowiedzUsuń
  9. Anonimowy,

    dobrze, że macie siłę, aby szukać, walczyć. Powodzenia w dalszych działaniach!

    OdpowiedzUsuń
  10. Caroline1709,

    zachęcam do zajrzenia na szlachetnapaczka.pl. Tam wybierasz rodzinę, której chcesz pomóc (na podstawie opisów wiadomo, jakiej pomocy rodzina potrzebuje). Warto angażować się w takie akcje.

    OdpowiedzUsuń
  11. Odnajdziesz-siebie,

    wydaje mi się, że taka jest idea. Uczniowie nie powinni znać szczegółów, tego, jaką Lady Makbet miała sukienkę w ostatniej scenie. Chodzi o coś więcej - coś, co często jest pomijane.

    Czy przejdzie? Wszystko zależy od nauczyciela.

    P.S. Notka niebawem się pojawi, mam nadzieję. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Lookadmirelove,

    przede wszystkim robić. To jest niewątpliwie trudne, gdy prawie nikt nas tego nie uczy, ale mimo wszystko należy się starać zmieniać społeczność lokalną, małymi kroczkami wprowadzać coś wielkiego.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wiesławie,

    najczęstsza odpowiedź: "bo musi". Niestety.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ekarina,

    dokładnie! Ludzie, którzy nie mają zbyt wiele, chętnie pomagają innym. W przypadku "Szlachetnej Paczki" zauważyłam, że akcje polegają najczęściej na robieniu zbiórek (np. w klasie każdy uczeń przynosi paczkę makaronu, zeszyt, czekoladę, dzięki czemu można uzbierać znaczące zbiory). W pomocy chodzi przede wszystkim o chęci, niekoniecznie o zasoby.

    OdpowiedzUsuń
  15. Krzysztofie,

    niestety, tak jest. Wiąże się to z coraz częściej spotykanym wypaleniem zawodowym, które niewątpliwie odbija się na jakości kształcenia. Wydaje mi się, że najważniejsze nagrodą jest docenienie uczniów. Ostatnio spotkałam nauczyciela, który po 20 latach pracy dostał od dzieci styropianowe serce z napisem: 'Dla nauczyciela o wielkim sercu'. Jego wzruszenia i słowa: 'Dla takich chwil warto pracować. Pieniądze? Nie, to jest cenniejsze.' pozostaną w moich myślach na długo.

    OdpowiedzUsuń
  16. ekarina.blog.pl
    Mój blog po ulepszeniu stracił połowę wpisów i pomieszały mu się komentarze.
    Także niewiele z niego pozostało. Niestety nie mogę się też doprosić o jakąkolwiek pomoc techniczną od blog.pl. Strasznie mi przykro, ale niestety zmusi mnie to prawdopodobnie do jego usunięcia całkowitego.

    OdpowiedzUsuń
  17. lindseyrpiszepamietnik.blogspot.com3 grudnia 2011 12:39

    Blog ekarina ulegnie usunięciu. Zapraszam na powstający, nieco inny, zaprzyjaźniony blog, na którym będą się pojawiać też czasem stare wpisy z ekarina. lindseyrpiszepamietnik.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń