8 lipca 2012

URLOPÓW CZAS

Choć nauczyciele w okresie wakacyjnym powinni być do „dyspozycji dla dyrektora szkoły”, mało który z pracowników pamięta o tym zapisie. Osoby zarządzające szkołą zazwyczaj z niego nie korzystają. Co by się stało, gdyby nieco zmodyfikować ten przepis?

Rekrutacja do szkoły średniej, której ostatnio byłam świadkiem, zapewniła mi ogromną dawką śmiechu. Niestety, gorzkiego. Nauczycielom wyznaczono zadanie: mieli podzielić się na kilkuosobowe grupy, z których obowiązkiem każdej było JEDNODNIOWE zajęcie się pracą związaną z rekrutacją. Niestety, biolog już 29 czerwca wybierał się na urlop, chemik musiał zająć się dziećmi, a spora grupa od razu wyraziła swój protest: „Pracowaliśmy ciężko cały rok, teraz mamy zasłużony urlop. Dlaczego dwie osoby pracujące w sekretariacie nie mogą zająć się wszystkim?”. Reakcja dyrektora, a raczej jej brak, komentarza w tym miejscu nie wymaga. Błyskawicznie nasuwa się natomiast pytanie: „Nauczyciele, co się z Wami dzieje?”.

Wiele osób przyznaje, że nie zauważyło, iż nauczyciele poświęcali czas na pracę związaną ze swoim zawodem w czasie wakacji. Nie dziwi więc oburzenie pielęgniarek, taksówkarzy czy pracowników administracji, którzy bez dłuższego zastanowienia nazywają pedagogów „nierobami”. Opinia ta wiąże się nie tylko z beznadziejnym prowadzeniem zajęć lekcyjnych i nieprzykładaniem się do swoich obowiązków, co można byłoby powiedzieć o wielu belfrach, lecz także dwumiesięcznym wypoczynkiem letnim, niepopularnym wśród innych zawodów.

Ciekawym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie obowiązkowego wyjazdu nauczycieli na kolonie lub obozy. Przepracowaniem nie można byłoby uznać dwóch tygodni spędzonych opiekując się dziećmi i organizując im czas wolnym. Od razu za to nasuwają się atuty: każda ze stron mogłaby się dużo nauczyć, pedagodzy mieliby okazję rozwijać swoje umiejętności, zaś rodzice dzięki temu mogliby mniej zapłacić za wypoczynek (nauczyciele robiliby to w formie wypłaty, którą otrzymują przez całe wakacje), co być może przyczyniłoby się do częstszego uczestnictwa dzieci w tego typu rozrywkach. Właściwie dlaczego tak wiele szkół zrezygnowało z organizacji obozów? Gdzie podziały się namioty, wieczorne ogniska, podchody i kąpiele w jeziorze, które przecież są tańsze od kolonii nad Morzem Śródziemnym, dostarczającym przy tym nie mniej (o ile nie więcej) radości?

Jako przyszły nauczyciel jestem pewna, że przywilej dwumiesięcznego nicnierobienia powinien zostać zniesiony. Skrócenie go o dwa tygodnie nie powinno nikogo doprowadzić do stanu przemęczenia, lecz sprawić wiele radości dla każdej ze stron. Skoro pojawia się tyle atutów, może sami nauczyciele wystąpią z takim postulatem? Przecież wielu z nich podczas codziennych zajęć mówi, że „narzekanie nic nie zmieni, trzeba wziąć się do roboty”. Więc „DO ROBOTY!”, nasza Inteligencjo!

21 komentarzy:

  1. Dziękuję za podniesienie na duchu w sprawie wyboru studiów. Niech się dzieje, co chce - ja o swoje będę walczyć. :) Chociaż... już widzę swój entuzjazm we wrześniu...
    Zawód nauczyciela nie jest zły, o ile samo nauczanie jest dla niego swego rodzaju pasją, którą wykonuje z uśmiechem. Uczniowie to wyczuwają, co daje obustronną korzyść.
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maraquya,

      warto robić to, co jest dla nas ważne. Jeszcze raz powodzenia! ;)

      P.S. Tak, uczniowie to wyczuwają. Szkoda, że nauczycielom (niektórym) tak trudno zdać sobie z tego sprawę.

      Usuń
  2. Jako przyszły nauczyciel powinna Pani wiedzieć ze w tej chwili nauczyciele maja 6 tygodni urlopu . W pozostałym okresie są do dyspozycji dyrektora . Pozostałych wypocin nie komentuję ...żenua .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy,

      cieszę się, że w Twoim otoczeniu spotykasz nauczycieli, którzy dwa tygodnie wakacji poświęcają na pracę. Ja miałam okazję uczestniczyć w radach pedagogicznych, które były w ostatnich dniach sierpnia (przed nimi nauczyciele nie pojawili się w szkole). Tego do owych 2 tygodni nie wliczam.

      P.S. Nawet przy Twoich doświadczenia do tzw. urlopu można wrzucić ferie zimowe. Wtedy sumują nam się 2 miesiące.

      Usuń
    2. Żenua to ten atak zrozpaczonego nauczyciela, który boi się, że będzie musiał coś robić. A co Ty, Anonimowy, robisz w czasie tych 2 tygodni? Może się wypowiesz? Ja mam w rodzinie 3 nauczyciele i nie zauważylam, aby poświecali 2 wakacyjne miesiące na pracę.

      Autorka ponadto podaje konkretne przykłady i nie pisze o WSZYSTKICH. Wiadomo, są wyjątki, ale chyba łatwo zauważyć, że jest ich MALUCZKO w tym kraju.

      Usuń
    3. hohoho wiedzialem ze bedzie ostro. nauczyciele zaraz zawitaja tutaj i zjedza Autorke. :D:D

      Usuń
    4. Anonimowy,

      chętnie nawiążę dyskusję z każdym. :)

      Usuń
  3. Sandro,

    absolutnie się z Tobą zgadzam! Na pewno zaraz zaczną cię atakować nauczyciele, którym "wszystko się należy", ale masz rację. W ciągu tych 2 miesięcy mają się kształcić, pisać konspekty, prowadzić obozy, a nie wylegiwać. Ja jako księgowa pracuję 8 godzin dziennie (a często trzeba zostac po pracy). Do domu TAKŻE PRZYNOSZĘ arkusze, które trzeba rozpisać. Nie mam wolnych ferii, przedłużonych weekendów, świąt, wakacji. Nie narzekam, bo sama ten zawód wybrałam, ale uważam, że to powinna się zmienić.

    Pozdrawiam,
    Joanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joanno,

      mam podobne zdanie. Oczywiście, nie chodzi mi o zlikwidowanie całego urlopu czy skrócenie go do 7 dni - wszystko trzeba robić rozsądnie.

      Usuń
  4. autorce gratuluję odwagi! BRAVO!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Setki tysięcy ludzi pracy może jedynie pomarzyć o 2 tygodniowych wakacjach w dogodnym, letnim terminie. Dziś urlop udzielany jest pracownikowi najczęściej w terminie dogodnym dla pracodawcy, a oni mają to w tyłku, że pracownik jest zmęczony, że ma rodzinę, że to i owo. Do tego wszystkiego, aby było śmieszniej setki tysięcy pracowników nawet na urlopie wiąże się z telefonem komórkowym i później z byle powodu wydzwania się, aby umilić im życie. Tak sie dziś pracuje w Polsce więc wkurza to, jak nauczyciele bardzo sie buntują gdy Dyrektor wzywa ich na na krótkie konferencje przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie wkurza, gdy w ogóle się buntują w takich sytuacjach. To ich praca, taką drogę wybrali, powinni więc robić to dobrze. Tymczasem w przypadku rozmów o urlopach od razu spotykany jest atak i mówienie o tym, jak jest "ciężko i źle". Przykre, że akurat nauczyciele dają swoim zachowaniem taki...ekhm, "przykład".

      Usuń
  6. Musisz być bardzo odważna. Chcesz zostać nauczycielem, mając nadzieję, że nie dasz się systemowi. Trzymam kciuki i życzę powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzięki za komentarz, oczywiście nie ma problemu możesz wykorzystać - wiersz który napisałem. Będzie mi bardzo miło.

    Co do poruszonego przez ciebie w tej notce tematu to wydaje mi się że masz rację. W sumie każdy zawód ma swoje przywileje, wady i zalety, ale urlopu każdy powinien mieć tyle samo. Bardzo podoba mi się pomysł wyjazdów dzieci z nauczycielami. Fakt faktem coraz częściej zauważam że nauczyciele boją się, nie chcą i w finale nie jeżdżą nawet na zwykłe wycieczki. To według mnie jest krzywdzenie dzieci - bo takie wycieczki przeważnie sprawiają dużo radości małym kosztem. Swoja drogą kończąc powiem że bawi mnie usprawiedliwienie „Pracowaliśmy ciężko cały rok" itp. - proponuję zamienić się z górnikami na kopalniach - zobaczymy kto ciężej pracuje.

    Pozdrawiam
    Marcin

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marcinie,

      mnie również jest miło. Dziękuję za zgodę.

      Co do urlopu - zrożnicowania, moim zdaniem, jakieś mogą być, jednak UARGUMENTOWANE. Zdanie "bo pracowaliśmy cieżko" argumentem, który utrzymałby przywilej, dla mnie nie jest.

      Każdy wybiera ten zawód, nikt (bynajmniej teoreytcznie) nie jest zmuszany do zostania nauczycielem. W przypadku tak ogromnego niezadowolenia, powinno się rezygnować z krzywdzenia innych swoim podejściem.

      Usuń
  9. Ja oczywiście proponowałem to tym marudzącym bez żadnych obraz ;P Ogólnie jestem zwolennikiem robienia tego co się lubi, wydaje mi się że zawsze powinno wykonywać zawód z pasją. Praca jakakolwiek by nie była pochłania ponad połowę naszego czasu życia. Więc wybór zawodu ma ogromne znaczenie. Racja nauczycieli nikt nie zmusza do wybrania właśnie tego zajęcia. Z drugiej strony z jakiś powodów jest jak jest i w pewnym momencie mają pracy zwyczajnie dość.
    Pozdro :) :*

    OdpowiedzUsuń
  10. O czym tym dziewczyno piszesz. Jeżeli uważasz, że nauczyciel może wydajnie pracować przez 8 godzin dziennie i mieć skrócone wakacje to świadczy, że naprawdę nie zasmakowałaś jeszcze dobrze pracy w szkole i się do niej nie przygotowujesz. Przykro, że ląduje w gronie taki młody nauczyciel,który sra we własne gniazdo. Proszę tylko nie zwracaj mi uwagi na słownictwo, bo dokładnie tak uważam. Nie zazdroszczę Twoim koleżankom i kolegom z pracy.
    Byle jak, ale się zachowuj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie teraz tylko czekac az Pani Sandra zorganizuje w swoim urlopie jakies kolonie albo oboz. Z checia zapisze na nie swoje dzieci ;)

      Usuń