26 października 2011

WYMAGAĆ WIĘCEJ

Narzekanie na niski poziom kształcenia studentów staje się coraz głośniejsze. Nauczyciele i wykładowcy od kilku lat krytykują współczesne tendencje. Co z tych negatywnych ocen wynika?

Masowe kształcenie i czynniki ekonomiczne sprawiają, że coraz więcej osób decyduje się kontynuować edukację na uczelniach wyższych – obecnie liczba ta jest pięć razy większe niż przed rokiem 1989. Czyż nie powinna być to optymistyczna informacja? Niestety, mimo natężonej ilości dokumentacji potwierdzającej wyższe wykształcenie, poziom wiedzy i umiejętności nie wzrasta.

Studia stały się ogólnodostępne - dawna eliminacja pozwalająca na naukę tylko najlepszym, zniknęła. Co więcej, uczelnie podkreślają jak bardzo zależy im na żakach: prześcigają się w liczbie propozycji, walcząc o niemal każdą osobę. Niegdyś prestiżowe dostanie się na studia, prestiżowe być przestało. Jak wygląda kwestia (także niegdyś trudna) ukończenia nauki i otrzymania dyplomu? Z obserwacji wynika, że nie sprawia to szczególnych trudności. „Od poprawki do poprawki, rok za rokiem mija…” – coraz częściej słyszy się wśród żaków.

Dlaczego tak się dzieje?  Kwestię ciekawie  wyjaśnia dr hab. Stanisław Czachorowski, prof. UWM: „Jeżeli na dziesięciu studentów pięciu jest powyżej przeciętnej, to odsetek bardzo dobrych studentów wynosiłby 50 procent. Jeżeli natomiast w grupie pięćdziesięciu studentów tych wybitnych znajdzie się dziesięciu, to wspomniany wskaźnik wyniesie zaledwie 20 procent. A więc moglibyśmy powiedzieć, że rzeczywiście obserwujemy spadek poziomu nauczania. Jeżeli jednak porównamy liczby absolwentów wybitnych, to obserwujemy wzrost efektywności nauczania o 100 procent (dziesięciu zamiast pięciu). Ośmielam się więc twierdzić, że domniemany spadek poziomu nauczania jest tylko złudzeniem i wynika z masowości kształcenia na poziomie wyższym.” Czyż w tej opinii nie znajduje się choć ziarenko prawdy?

Stosunkowo często można także spotkać się z opiniami, które zarzucają, że wykładowcy zbyt mało wymagają od swoich podopiecznych. Nierzadko znajdują one pokrycie z prawdą, jednak warto wziąć pod uwagę fakt, że nauczyciele także muszą dostosować  się do pewnych tendencji. Niektórzy otwarcie mówią, że uznawanie egzaminów jako niezaliczone powoduje powstawanie nowych problemów i pretensji ze strony przełożonych. Zamiast tego wolą więc wpisywać trójki, jak twierdzą, „dla świętego spokoju”.

Co robią w tej sprawie studenci? Część cieszy się, że nie musi zbyt dużo czasu poświęcać na naukę. Kolejna grupa (sądzę, że równie liczna) narzeka, że nie może rozwijać swoich pasji. Wymagań zmienić łatwo się nie da, nowej rzeczywistości zbudować także… - co więc robić? Najprostszym sposobem wydaje się zamienienie narzekanie na  „wymagam więcej od siebie”. W ten sposób rozwiązałoby się wiele problemów: na uczelniach pojawiłoby się więcej kół naukowych i organizacji studenckich, wiedza z danego zakresu by się poszerzała, wielu żaków mogłoby się rozwijać, nie mówiąc przy tym zabiciu  uczelniane nudy.

Nieprzychylność ze strony rówieśników, brak współpracy i chęci do robienia czegokolwiek rozprzestrzeniają się coraz szybciej. Warto zacząć dawa­ć przykład swoim działaniem, pamiętając o słowach znanego przemówienia: Musicie od siebie wymagać, choćby inni od Was nie wymagali.

38 komentarzy:

  1. Sandro,

    bardzo ciekawe spojrzenie na sprawę. Wszyscy narzekają, Ty zauważyłaś coś innego - BRAWO! Brawo, że tak młoda osoba, jest tak piekielnie zdolna. Życzę Ci, abyś dalej rozwijała swoje zainteresowana, abyś zmieniała rzeczywistość, przekazywała swoje myśli. Trzymam za ciebie kciuki,

    Katarzyna z Warszawy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Proponuję wydrukować i powiesić na UKW. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. haha, po pierwsze post jest bezsensu bo żaden student sam z siebie nie będzie od siebie wymagać, a po drugie powoływanie się na JP2 po uprzednim agresywnym walczeniu z Kościołem jest nie na miejscu. Poza tym wszystko zależy od kierunku i uczelni. Na UKW jest jak jest bo poziomem nie świeci.
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  4. Olu naucz sie czytac ze zrozumieniem - autorka nie krytykowala Kosciola tylko podwazala sens nauki w szkolach. A Karol Eojtyla wypiwiedzial piekne slowa. Pewnie cie zdziwie ale nie tylko dla katolow.

    Gratuluje kolejnej ciekawej notki!

    OdpowiedzUsuń
  5. na mojej uczelni tak nie jest, jak się chcesz czegoś na uczyć to po 1 trzeba iść na porządną uczelnie, a dopiero potem wymagać czegoś od siebie

    OdpowiedzUsuń
  6. "żaden student sam z siebie nie będzie od siebie wymagać" - co za bzdura. A przytoczone słowa JP2 są mądre same w sobie, nieważne czy powiedziałaby je osoba świecka, czy duchowna.

    Co do notki. To, że zmienił się dostęp do studiów sprawiło, że zmienili się studenci. Są leniwi, kombinują jak uczyć się najmniej. Nie wszyscy, choć bardzo duża część. Problem polega na pompowaniu do głowy faktów (w tym 50% kompletnie niepotrzebnych) zamiast umiejętności łączenia (kreatywność, inteligencja) tych poznanych i istotnych. Poza tym wielu ludzi studiuje nie z własnej chęci, tylko z powodów a'la: wypada stdiować, lub rodzice chcieli, itp. Zresztą nie wiem, ja osobiście za zyciowe motto postawiłem sobie cytat A. Camusa: "Najważniejsze to dobrze wykonywać swój zawód"

    OdpowiedzUsuń
  7. Katarzyno,

    dziękuję za wsparcie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Anonimowy,

    nie sądzę, aby to było konieczne.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ola,

    zachęcam do czytania ze zrozumieniem. Nigdy nie byłam agresywna wobec Kościoła katolickiego - to Twoja (błędna) interpretacja.

    Studenci nie będą sami od siebie wymagali? Najwyraźniej nie znasz grup w środowisku żaków. Ostatnio pokaźna grupa założyła organizację studencką, której celem jest pisanie artykułów (czasopismo), organizowanie konkursów i konferencji, wspieranie rozwoju środowiska lokalnego. Podobnych działań jest więcej.

    OdpowiedzUsuń
  10. Asd,

    najwidoczniej miałeś dużo szczęścia. To, jak jest na uczelni, nie zależy od prestiżu związanego m.in. z historią, lecz - przede wszystkim - wykładowców, na których trafiamy. Jako przykład mogę podać koleżanką z UJ, która jest niezadowolona, kolegę z UE, koleżanki z UG. .. Sądzę, że wiele osób znajdzie takie przykłady wśród swoich znajomych.

    Co oznacza porządna uczelnia? Ta, na którą trudniej się dostać? Ta, która istnieje wiele lat? Bzdury. Nie popadajmy w paranoję pojęciową.

    OdpowiedzUsuń
  11. Odnajdziesz-siebie,

    rzeczywiście, problem z 'pompowaniem' faktów jest ogromny. Należałoby zmienić egzaminy, testy (który z nich sprawdza umiejętności??). Niestety, na ten moment nie mamy znaczącego wpływu na podobne działania.

    Ja bardzo często słyszę: 'w dzisiejszych czasach wstyd nie mieć wyższego', 'po studiach nie ma pracy, a co dopiero bez nich?'.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  13. Z powodu tresci obrazliwych powyzszy komentarz zostal usuniety.

    OdpowiedzUsuń
  14. co za propaganda. Prawda Cię obraża, hm?
    zabawne.

    OdpowiedzUsuń
  15. We wcześniejszych postach prezentujesz postawę antyklerykalną, na fejsie popierasz antyklerykalną partię. Wybacz ale dla mnie sprawa jest jasna i wszystko najwyraźniej jednak zrozumiałam dobrze i nie wypada żeby osoba o takich poglądach zasłaniała się za słowami byłej głowy Kościoła. Pewnie było to wygodne do sytuacji i podkreślało Twoją troskę o młodych tej ziemi ale takie postępowanie jest po prostu niesmaczne. W słowniku jest na to specjalne słowo- hipokryzja.
    Ci, którzy zakładają kółka zainteresowań i inne tego typu twory, o których mówisz to nędzny procent studentów w skali ogólnopolskiej więc ciężko brać to pod uwagę jako poważny argument.
    A środowisko znam, bo dyplom odebrałam niecałe 2 lata temu. Kto chce ten się nauczy i wybije a kto nie ten i tak skończy w biedronce jeśli nie ma pleców. Proste i sprawiedliwe.
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  16. Masowość kształcenia na poziomie wyższym ma swoje zalety i wady. Ogólnie z tym kształceniem nie jest źle bo dawniej do pracy też przychodziło się zielonym i dopiero po szlifie przez starszych kolegów człowiek nadawał się do konkretnej pracy. Wiele lat temu jak przyszedłem do pracy to nikt nie skąpił mi wiedzy i chętnie przekazywał wszystko co mogło mi się tylko przydać.
    Przez to szybko zdobywałem potrzebne uprawnienia do wykonywania samodzielnych funkcji i nie bałem się odpowiedzialnej pracy, bo miałem sporą wiedzę praktyczną.
    Dziś z tym jest straszny problem, bo każdy chce mieć gotowego pracownika z uprawnieniami i potężną wiedzą, a nikt nie chce sobie zadać trudu, aby sobie takiego wychować.
    Mar

    OdpowiedzUsuń
  17. Anonimowy,

    przykre, że rezerwujesz głowy państwa tylko dla katolików (nie wiem skąd wnioski, że katolikiem nie jestem - nigdy czegoś takiego nie napisałam). Powołuję się nie na papieża, lecz na Karola Wojtyłę - człowieka, który swoim życiem pokazał, że warto brać z niego przykład.

    Jeśli chodzi o organizacje - nie wiem, czy nędzny procent. Ostatnio zauważam dużo takich sytuacji. Najwidoczniej, wg Twoich osądów, otaczają mnie wartościowe, chętne do działania osoby.

    To, że odebrałaś dyplom nie jest równoznaczne z tym, że znasz środowisko.

    OdpowiedzUsuń
  18. Mar,

    rzeczywiście, jeśli chodzi o pracodawców, wielu chciałoby młodych, wykształconych, doświadczonych, co najzwyczajniej jest nieuczciwe.

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo ciekawy wpis. Pokazuje mi inną stronę znanego problemu.

    OdpowiedzUsuń
  20. Nareszcie mogę zgodzić się z jakąś częścią Twojej wypowiedzi. Nawet będzie to lwia część. Rzeczywiście, uogólniając problem, masz rację- nastąpiło radykalne obniżenie standardów edukacyjnych w Polsce. Zaczyna się już na etapie podstawówki, gimnazjum i liceum gdzie uczą w 80% ludzie nienadający się do nauczania czegokolwiek. Ludzie bez talentu, wiedzy, powołania czy chęci do pracy z młodzieżą. Szkolnictwo wyższe, jako kontynuacja edukacji, otrzymuje studentów nie posiadających podstaw. Właśnie, szkolnictwo wyższe. Problem jest dużo głębszy niż tylko lenistwo studentów. Porównajmy ludzi z wyższym wykształceniem zdobytym przed wojną, którzy byli realną elitą, inteligencją. Posiadali nie tylko obszerną wiedzę i szerokie horyzonty, ale także mieli ugruntowany fundament trzech podstawowych wartości: Bóg, Honor, Ojczyzna. Skonfrontujmy to z dzisiejszym absolwentem uczelni wyższej. Absolwenci socjologii, politologii, pedagogiki, zarządzania i innych kierunków i wydziałów gier i zabaw kończą te studia, ostają magistra i co dalej? Nie mają wiedzy, nie pogadasz z nimi o poważnych tematach przy użyciu argumentów logicznych bo ani nie posiadają wystarczająco szerokich horyzontów, ani też z samodzielnym myśleniem sobie nie radzą… Gdy wejdziemy na płaszczyznę głębszych wartości, okazuje się że albo nie słyszeli o haśle jakim jest „Bóg, Honor, Ojczyzna” albo wiążą je z zagadnieniami faszyzmu (sic! Z tym też już się spotkałem… bodajże była to studentka politologii). Za to powyższe „wykształciuchy” (bardzo lubię to określenie, świetnie obrazuje niski poziom przez nich prezentowany) posiadają niezwykłą zdolność piania na prawo i lewo że należą do inteligencji polskiej. Tak, zauważyłem taką prawidłowość, im marniejsze i mniej wymagające studia wybrał takowy „wykształciuch" tym głośniej krzyczy że należy do inteligencji. To chyba mocno zakorzeniony kompleks niższości.
    Ale żeby nie rozpisywać się jedynie o studentach, trzeba przyznać że system jest niedoskonały. Liczą się pieniądze, a im więcej studentów uczelnia przyjmie na kierunek tym więcej pieniędzy z państwa dostanie (A koszty wykształcenia takiego politologa czy filologa są relatywnie niskie. Wystarczy sala, komputer z projektorem i opłacony wykładowca). Stąd każdego roku obserwujemy ogromną nadprodukcję humanów tumanów płaczących że nie ma dla nich pracy… Kiedy ich realne kwalifikacje ewidentnie wskazują na karierę w McDonald’s. Mówiąc mniej delikatnie: tłumy intelektualnego pospólstwa uwierzyły że każdy może i musi mieć wyższe wykształcenie. Bzdura!

    OdpowiedzUsuń
  21. Sandro, do tego muszę przyznać rację Oli. Twoja postawa zakrawa o hipokryzję. Z jednej strony popierasz partię skrajnie antykościelną, promującą praktycznie wszelakie antywartości (tak, nie mogłem się oprzeć pokusie sprawdzenie profilu na FB), do tego w swoich komentarzach podkopujesz autorytet kościoła, negujesz jego prawo do przekazywania swojego nauczania, a z drugiej strony powołujesz się na nie, cytujesz JP2. Cóż, nawet dla średnio inteligentnego czytelnika uwidacznia się tu oczywista hipokryzja. Nie ładnie Sandro... Zdecyduj się ;P

    OdpowiedzUsuń
  22. Chciałoby się rzec: JA PIER*. Gdzie autorka pisze o antyklerykalizmie? Piotrze, uważasz, że na JPII mogą powoływać się tylko ci którzy zgadzają się ze 100% prawdami kościoła?

    OdpowiedzUsuń
  23. Mnie to przeraża bardziej niż poziom nauczania studentów.
    "Na terenie Krakowa Fundacja Zobaczyć Człowieka przeprowadziła ankietę dotyczącą prostytucji w środowisku akademickim. Wynika z niej, że spośród 931 przebadanych studentów z prostytucji utrzymuje się 311 osób i że jest to drugie pod względem liczebności źródło utrzymania żaków. Pierwsze to pomoc rodziny."
    Myślę,że wyniki tych badań są mocno przesadzone, bo nie chce się wierzyć,że co trzeci student się szmaci dla pieniędzy, ale problem istnieje. Co gorsze "Najwięcej kobiet uprawiających seks za pieniądze jest na wydziałach humanistycznych, szczególnie na pedagogice i filologii" i kiedyś będą wychowywać nasze dzieci, ale jak?
    Mar

    OdpowiedzUsuń
  24. Paulino, autorka w poprzednich postach (na inne tematy) nie raz propagowała treści antykościelne, popiera ruch palikota (wybitnie antykościelny, propagujący wszelakie antywartości). Skąd nagle zainteresowanie tak wielką personą Kościoła Katolickiego jakim był Jan Paweł 2? Czy zdaje sobie sprawę z wagi jego słów? Tego w jakich okolicznościach i do kogo były powiedziane? Wydaje mi się że autorka nie analizuje zbyt dużo, a głównie zapożycza, a szczególnie to co jest modne. Troszkę tego co powiedział JP2, troszkę z propagandy serwowanej w dzienniku dla ćwierćinteligenta jakim jest Gazeta Wyborcza, troszkę z dziennikarskim pseudointeligenckich popłuczyn z szmatławców pokroju Newsweeka, Wprost czy Przekroju... Jeżeli ktoś propaguje takie a nie inne treści to powinien być konsekwentny, tak żeby ta wypowiedź miała ręce i nogi a nie zakrawała o jaskrawą hipokryzję.

    OdpowiedzUsuń
  25. Piotrze, kompletnie się Tobą nie zgodzę (ale się uśmiałam, czytając Twój komentarz, doprawdy!).

    Skąd wiesz, że autorka popiera Ruch Palikota i co to ma wspólnego z Janem Pawłem II? Widzisz, ja także oddałam swój głos na RP, lecz nie dlatego, że jestem antyklerykalna, po prostu uważam, że partia ta nie dostała jeszcze swojej szansy, więc warto spróbować.

    W której wypowiedzi zauważasz, że Sandra jest antyklerykalna? Bo nie chce religii w szkole, podając konkretne argumenty?

    Wydaje mi się, że Twoje życie jest nudne, zazdrościsz młodej dziewczynie sukcesu, dlatego z takim zapałem wchodzisz na blog i komentujesz (bynajmniej wszystko na to skasuje, bo zazdrość i zawiść kipią z Twoich słów)! To świadczy tylko i wyłącznie o Twojej zawiści. Przykre, że tak robisz - szukaj problemów tam, gdzie one są.

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie krytykujcie Piotra, bo przestanie komentowac, a zaden zawistny cymbal nie dostarczal mi tyle radosci. :D

    OdpowiedzUsuń
  27. E-karina,

    dziękuję, sądzę podobnie.

    OdpowiedzUsuń
  28. Piotrze,

    cytując:"Nareszcie mogę zgodzić się z jakąś częścią Twojej wypowiedzi."

    Nawiązując do drugiego komentarza - przykre, że ludzie oceniają innych po kliknięciu durnego "Lubię to!" na popularnym portalu społecznościowym. Skąd możesz wiedzieć, nie znając mnie, co chciałam przez to powiedzieć? Nie sądzę, aby wypowiedzi i działania Karola Wojtyły były zarezerwowane tylko dla tych, którzy w pełni popierają działania Kościoła.

    Prawa do nauczania Kościoła nie neguję - raczej sposób, w jaki ta nauka jest prowadzona.

    OdpowiedzUsuń
  29. Anonimowy,

    mógłbyś udostępnić jakiś 'szerszy' artykuł dotyczący tego tematu?

    OdpowiedzUsuń
  30. Piotrze,

    wolałabym, abyś na blogu umieszczał informacje zgodnie z prawdą. Proszę o zacytowanie mojej wypowiedzi z innego postu, w której popieram Ruch Palikota. 'Wydaje mi się' nie wystarczy, aby kogoś oskarżać.

    OdpowiedzUsuń
  31. http://www.semestr.pl/2,1463.html;http://gliwice.naszemiasto.pl/tag/prostytucja-na-studiach.html;http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/studentki-dorabiaja-jako-prostytutki-najwiecej-prostytutek-na-wydzialach-humanistycznych-co-piata-sp_186902.html
    Sporo tego w sieci.
    Mar

    OdpowiedzUsuń
  32. Fakt, kolega Piotr troszkę przesadza z niektórymi wypowiedziami i bardziej szkodzi wizerunkowi Kościoła niż pomaga. Co do równie kulturalnych ripost skierowanych z kolei z drugiej strony to również apeluję o opanowanie się, bo z tego co zaobserwowałem mamy tutaj od dłuższego czau wojnę pomiędzy zwolennikami Sandry a zwolennikami Piotra, a konkretna dyskusja umyka gdzieś z boku. Mar podaje konkretny problem, którym Bogu dzięki chociaż Autorka się zainteresowała podczas gdy panowie tryskają testosteronem a kobiety używają swoich jakże subtelnych i godnych pogardy sposobów na podrażnienie męskiej dumy. Sugeruję wszystkim kogutom i kurom wracać do wideł zamiast się wypowiadać. Proszę nie posądzać mnie o stronniczość. Dowód- Panie Piotrze pisze Pan o inteligencji i elitach podczas gdy Pana ortografia jest na poziomie nauczania początkowego. Opanujcie się ludzie i skupcie się na sensie tego blogu zamiast wyrzucać sobie brak sensu we wzajemnej argumentacji. Autorka jest jeszcze młoda (domyślam się, że Wy również) i dużo brakuje jej do dobrej publicystyki ale od czegoś trzeba zacząć. Chociaż nie zgadzam się z Jej poglądami, to nie mam zamiaru bezsensownie szczekać. Zamiast tego życzę coraz wyższego poziomu pisarstwa i być może otwarcia oczu na praktyczną możliwość realizacji niektórych wypisanych tutaj pomysłów. Do konkretów mam nadzieje, że dojdzie Pani kiedyś sama wraz z wdrażaniem się w system szkolnictwa. Pozdrawiam:
    Marek

    OdpowiedzUsuń
  33. Na temat:
    http://wiadomosci.wp.pl/title,Kuriozalne-zjawisko-na-uczelniach-tego-chca-studenci,wid,13955457,wiadomosc.html?ticaid=1d528

    Mar

    OdpowiedzUsuń
  34. Droga Sandro
    Gratuluję popularności, ilość komentarzy świadczy o tym że podejmowane przez Ciebie tematy są ważne i budzą wiele emocji. Negatywnymi opiniami się nie przejmuj, miarą sukcesu w Polsce jest ilość ludzi która Cie obrzuca błotem. Co do zarzutów odnośnie cytatów to jest to chyba kpina i w ogóle nie zwracaj na to uwagi. Czy nie mamy prawa cytować i zgadzać się z Arystotelesem czy Platonem, bo ich ówczesna religia jest dla nas bajkową mitologią? JP2 był mądrym człowiekiem i czy byłby papieżem czy rabinem albo mułłą na pewno by tego nie zmieniło.
    Chciałbym się jednak skupić na Twoim artykule. Temat przedstawiony bardzo dobrze i trudno się z nim nie zgadzać, konkluzja też jak najbardziej słuszna. Długi komentarz Piotra stanowi nawet ciekawe rozszerzenie tematu, podając strukturalne przyczyny problemu. Dziwi mnie tylko użycie przez Ciebie cytatu dr. Czachorowskiego, który jest ewidentną pochwałą ekstensywnego systemu nauczania i brak wyraźnej polemiki z tym punktem widzenia.
    Pozdrawiam i oby tak dalej. Nie trać energii:)
    Adrian

    OdpowiedzUsuń
  35. Powiem tak: Jakość ma się Nijak do Ilości.

    Skąd ta ilość studiujących?
    Stąd:

    - Beznadziejna reforma systemu oświaty w latach dziewięćdziesiątych spowodowała wielkie zniszczenie szkolnictwa zawodowego na szczeblu ponadpodstawowym (zawodowym i średnim). Ta młodzież wylądowała w szkolnictwie ogólnym.
    - Powstanie całej masy wyższych uczelni państwowych i prywatnych w Najprzeróżniejszych miejscowościach spowodowało wylądowanie w/w młodzieży na poziomie szkolnictwa wyższego (o poziomie Najprzeróżniejszym).
    - Bezrobocie w kraju, brak pracy dla młodych powoduje, że młodzież uciekając przed Nicnierobieniem Studiuje. Razem z rodzicami odwlekają czas Problemu.

    W sprawie Jakości nie tylko studenci mają coś za uszami. Wykładowcy też powinni stanąć obok siebie i Obiektywnie się Ocenić. Studia to nie tylko zaliczenia i egzaminy. To rozwijanie pasji, to dzielenie się wiedzą. To, uważając się za Mistrza szukanie, zachęcanie i utrzymanie przy sobie Uczniów.

    Oj! Dużo by gadać...... :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Anonimowy,

    dziękuję. Warto zainteresować się tematem.

    OdpowiedzUsuń
  37. Marku,

    dziękuję. Co do dobrej publicystyki - nie rozumiem, w jakim sensie. W artykułach chodzi o zakreślenie sprawy, wrzucam swoje myśli, zazwyczaj spisane podczas jazdy autobusem. Najważniejsze jest poruszanie problemu, zwrócenie na coś uwagi, a - przede wszystkim - dyskusja, która także wiele mi uświadamia, czegoś mnie uczy.

    OdpowiedzUsuń